Zamierzałam dzisiaj popracować w ogrodzie skoro wróciła mi wena.

Chciałam podsypać drzewka i krzewy w sadzie kompostem.
No trudno. Co się odwlecze, to nie uciecze. Złoto ogrodnika jest gotowe.
Kolejne dni miną mi pewnie na grabieniu. A wczoraj było tak czyściutko.
Wszystkie derenie zaczęły świecić. Niesamowita jest ta ich zdolność do zmiany ubarwienia gałęzi.
Na brzozowej ostały się dwa jałowce. Mogą się tam rozrastać do woli i póki nie łysieją z braku światła, to zostawiam je w spokoju.
Bukszpanowe kuleczki zaczynają być widoczne. Czy będą kiedyś kulami?