Aniu gdzie nie wejdę jest czerwono i zielono, po prostu kolorowo. Ja nawet próbowałam coś w tym kierunku zmieniać, ale nie wyszło. Po kilku godzinach wszystko wraca do mojej biało-beżowej normy
Jest monotematycznie, może jeszcze nie nudno...
Powoli wraca mi humor mam nadzieję, że te święta będą radosne i spełnią się nam wszystkim życzenia, którymi będziemy się obdarowywać
Kocham zimę, od niedawna ale zdecydowanie zmieniłam zdanie na jej temat. Już mi się nie dłuży i staram się dostrzegać jej uroki od odpoczynku począwszy na cudownych widokach skończywszy
no ja nie wiem kto tu zdolniejszy, ogladalam Twoje tekstylia
Grazynko dziekuje
Elu czyli tancowanie bedzie jak ja dawnonie bylam na weselu och
Kasiuno sloninka tez pewnie im smakuje moje pestki dostaja, nie mam pojecia gdzie u nas mozna sloninke kupic, jakos nigdy sie nie rozgladalam.
Dla dzieciakow na pozegnanie uszylam takie beloczki
a dla mojej kolezanki z pracy taki organizer do torebki, w ktorym wszstko potrzebne sie zmiesci i mozna go z torebki do torebki przelozyc i zawsze miec nawazniejsze pod reka. Mam mnostwo kieszonek.
Za domem po lewej stronie mam skalniak.
Na środku działki na wprost domu z tyłu mam kawałek trawnika i kępę drzew, taki gaik.
Przy gaiku od strony domu rosną różaneczniki, klon shirashawy, klon czerwony, ketmie, funkie, brunery.
A teren, na który chcę wkroczyć znajduje się za tym gaikiem.
Tam teren schodzi w dół.
Tak jest patrząc na wprost z tarasu.
Roślinki muszą podrosnąć.
też mam w pamięci taki obraz ogrodu babcinego, róże, zioła, lilie, piwonie i jakieś nowości. Warzywnik był "daleko" za zabudowaniami, sad jeszcze dalej (nawet dziś oceniam tę odległość jako daleko). Przy domu rosła lipa.
Takie były wiejskie dawne ogrody. Potem szybkie, nagłe przechodzenie na industrializację produkcji na wsi zniszczyło wiele.
Cieszę się jednak, że nikt nie wpadł na pomysł posadzenia tam w tym miejscu tui i "iglaków".
Wycięłam, bo stara była jak na porzeczkę (15 lat), najpierw próbowałam odmładzać ale w międzyczasie nornice obgryzły wszystkie drobne korzonki i dałam za wygraną.
Oczywiście posadziłam kolejną (przy łące narcyzowej) - ale o tym Ani Małej Mi już nie pisałam; natura to nie kosmos nie znosi próżni i pustki.
Widziałam ale się nie wypowiadam, bo się nie znam. Wygląda tak samo jak mój. Bogdzia coś mówiła na jego temat? U mnie był problem z nim, bo podlewanie było tylko możliwe przez "natrysk" a on tego nie znosi. I zrezygnowałam z niego.