Agata ten typ tak ma może to brak lub nadmiar jakichś składników
Danka też tak miałem przy młodym , podwiąż do góry którąś z gałęzi najlepiej najwyższą i najdłuższą
Kasya wszystko zależy czy przycinany przewodnik ma jakieś zalążki pączków, od nich zaczyna plus ubiegłoroczne gałązki na czubku.
Może wybić też z uśpionych o ile wszystkie poniżej będziesz stopowała
taka zagwozdka - wiosną wsadziłam cebulki jaskrów - czesc wzeszla czesc nie.. ogólnie nic z nich nie było, te listki nie przetrwały mi w donicy suchego lata.. a tymczasem ostatnio znów wylazły nie wiadomo po co
jedyny kwitnący wrzos - sukcesywnie je uśmiercam (niespecjalnie of course), ale bez żalu wywalam...
Azalia wielkokwiatowa pieknie zmienia kolory
A co to igielkowego mi sie wysiało? Obok rosnie cis, ale jest sukcesywnie cięty.. mógł jakis skrawek się ukorzenić?
i z szersza
Bardzo dobrze Ci idzie
Naprawdę chcesz jeszcze w tym roku robić ścieżkę? Pewnie tak - wolelibyście nie brodzić po błocie kolejną zimę
Zrobiłabym na razie samą linię prostą do furtki, a potem bym się zastanawiała nad resztą
Na razie, na bazie tej i tej inspiracji zrobiłam dwa rysunki:
Najważniejsze: przy bramie zaplanowałam dużą wiatę śmietnikową, w której zmieszczą się kubły na śmieci zmieszane i worki na segregowane. U mnie ten pomysł BARDZO się sprawdza. Do tego taka wiata mieści jeszcze miotły i szufle do zgarniania śniegu. Niezwykle wygodne.
Uważam, że przy bramie jest dla niej najlepsze miejsce, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś wybrała jakieś inne.
Ścieżki są wygodne, szerokie; w drugiej wersji jest dodatkowo miejsce na zaparkowanie samochodu tak, żeby nie blokował wjazdu (znowu: rozwiązanie sprawdzone empirycznie). Żeby nie było wrażenia "kamiennej pustyni", dodałam "wysepkę" na środku: nie blokuje przejścia, a daje wrażenie chodzenia po łące.
Do zwiewnych, trawiastych nasadzeń dodałam drzewka wielopniowe (zielone kółka) typu parocja lub świdośliwa, żeby dodać trochę "trzeciego wymiaru".
To byłaby wersja swobodnie-nowocześnie. Wersja prosto-nowocześnie będzie jutro
Tak czytam podszyt i... w śmiech, patrząc na tę 1 żurawkę i 2 elaty hihi Made my day
wiem, ze szpalerków nie lubisz, ale nie chcesz naprawdę dac jeszcze tej kocimiętki , żeby spiąć rabatę? a do tego jakieś inne atrakcje przy non stop kwitnacych kocimiętkach
Pestko, mój domek rekreacyjny leży na terenie R.O.D. Wybudowany jest zgodnie z przepisami R.O.D. (Rodzinnych Ogrodów Działkowych). Stoi na fundamencie 5 m x7 m (oczywiście w przybliżeniu), co daje w podstawie 35 m2. Wykorzystaliśmy możliwość wybudowania tzw. poddasza użytkowego korzystając z przepisu, że przy dachu stromym domek może mieć wysokość 5 m.
Na parterze, gdzie mieści się salon, aneks kuchenny i toaleta wysokość od podłogi do sufitu wynosi dokładnie 235 cm. Na piętrze wysokość ta wynosi 230 cm. Oczywiście na poddaszu są skosy, ale czynią to pomieszczenie nawet bardziej przytulnym niż salon z kominkiem. Wszyscy goście, którzy do nas przyjeżdżają zawsze wykrzykują: „my chcemy spać na górze!”.
Choć dom stoi ładnych parę lat jeszcze nikt, nigdy nie uderzył się o sufit w głowę, nikt też nigdy nie chodził w nim po czworakach (nie licząc naszej maleńkiej Wnusi)
My korzystamy z domku głównie w weekendy. Ferie zimowe, kilka tygodni wakacji oraz długie weekendy spędzamy w górach. W tym czasie domek wykorzystywany jest przez naszych bliskich z rodziny bądź znajomych. Klucze przechodzą z ręki do ręki Dom jest kompletnie we wszystko wyposażony. Można w nim spokojnie mieszkać i wypoczywać. Gotować i prać.
W tej chwili jestem w moim mieszkaniu. Z ciekawości zmierzyłam odległość od podłogi do sufitu – wynosi ona równe 240 cm. Moim skromnym zdaniem 5 cm/10 cm więcej niż w domku rekreacyjnym naprawdę nie robi różnicy.
Jakiś czas temu, na prośbę Danusi, wysłałam Jej e-mailem zdjęcia z całego wnętrza domku. Nie chcę na publicznym, otwartym forum zamieszczać tych zdjęć. Zrobię wyjątek tylko dla jednego zdjęcia – pokażę kominek, który stoi w rogu salonu. Świetnie spełnia swoją funkcję - w kilkanaście minut spokojnie ogrzewa cały domek. Podczas budowy zadbaliśmy o dobre ocieplenie.
Na piętrze mamy dodatkowo założoną klimatyzację. Latem fajnie chłodzi, a zimą dosłownie w 3-5 minut ogrzewa całą górę (gdy np. zaistnieje nagła potrzeba – przyjeżdżają do nas malutkie dzieci, a w kominku jeszcze nie jest napalone).
Droga Danusiu, wybacz, że jeszcze pociągnęłam temat domu. Doskonale rozumiem, że musisz teraz wszystko dobrze przetrawić i wybrać najlepszą dla Was opcję. Życzę owocnych przemyśleń i mocno wierzę, a nawet mam pewność, że w przepięknym ogrodzie wybudujecie przepiękny dom.
Zwróciłam się do Pestki, bo swoim wpisem, niejako wywołała mnie do tablicy
W planie miał tam być żywopłot szmaragdowy tylko ale jak mam patrzeć z okna, tylko tuje i nic?!
Na resztę badyli nie patrzcie bo wszystko do przeniesienia a tam gdzie jest huśtawka planuję ściankę, trochę bardziej wsuniętą do tyłu, zaraz przed tujami. Jabłonka wylatuje.
Dzięki dziewczyny oto moje poczynania od 3 tygodni po 40 min max 4 razy w tygodniu:
W dobie tego że mąż mi choruje nadal niewiadomo na co i to że moje dziewczynki są ze mną i do tego szczenię to chyba nie jest źle? Moja Liwia w świeżo przekonaną i oczyszczona ziemię sądzi sobie chwasty z taczki w tym perz także nie wiem czy kiedyś się go pozbędę
języcznik daje radę pod świerkiem, w suchym cieniu:
poziomki polubiły moją kwaśną (jak się wrzosy nie ogarną, to zostaną całkiem poziomkami zastąpione) - tak, to zdjęcie sprzed dwóch dni, a poziomeczka była całkiem smaczna
świecznicy, mimo trudów, udało się zakwitnąć w październiku (!) jednym kwiatem:
sprawdzałam - pachnie
rdest himalajski od Iwonki też dobrze rokuje
przy czym długie kwitnienie to nie przypadek, bo przy politechnice dużo go posadzili i też nieustająco w pełni kwitnienia jest
wiciokrzew purpurowy... ech...
okrywam go na zimę, daje radę, ale od przykrycia łamią mu się gałązki i dopiero w drugiej połowie sezonu zaczyna wyglądać tak jak powinien. w tym roku spróbuję z jakąś klatką
Przy kominku w tym roku też zaszły zmiany:
wyrzuciłam starą, zagrzybioną wisienkę, zduszoną przez świerki, na jej miejsce wsadziłam ostrokrzewa kolczastego - mam nadzieję, że da sobie radę.
Jako podszyt dałam mu żurawkę citronelkę, carex elata(chyba - nigdy nie pamiętam), funkię blue mouse ears - wszystko w ilościach "na rozmnożenie".
Tarasowa:
plan na wiosnę: jeżówki zamienić miejscami z kłosowcem (jest w środku, a niższy urósł niż one), pożegnać się definitywnie ze stipą. Śliczna jest ale u mnie kolejny rok taka "rozkraczona" rośnie i w pewnym momencie więcej złego niż dobrego robi tej rabacie.
południowa:
bajzel nieustający. szkoda gadać
ale wrzucam dla porównania: widzicie ten brązowy, połamany wiecheć na samym środku? to ten sam floks, który widać na tarasowej, a który do tej pory cudnie kwitnie. Wręcz bliźniak, bym powiedziała, bo z tej samej rośliny macierzystej dzielony
Pielęgnacja ma znaczenie
Do tego mam jednak dylemat z kocimiętką - świetnie u mnie rośnie, kwitnie nieustająco od maja, ale to jednak krzaczor jest i strasznie dużo miejsca zajmuje