Rajskich nie przerabiam: 'Red Sentinel' się do tego nie nadaje; a te, co się nadają nie mają jeszcze tylu owoców, by coś z nimi robić. Chyba nie napełniłabym słoiczka.
'Golden Hornet' to chwalona wszędzie mistrzyni obfitości, nawet prowadzona oszczędnie na sznurach (zdj. u siostry).
Być może, że przeszłyśmy obok siebie nie wiedząc o tym. Szkoda, mogłyśmy poznać się w realu. W Kazimierzu byłam bardzo dawno temu, ta wyprawa odwlekała się kilka lat. Stwierdziłam, że jak się teraz nie wybiorę, to będzie co raz trudniej. Bardzo rozczarowałam się ogromnym galimatiasem na starym rynku. Kramy z jajkami, warzywami, stojące samochody dostawcze nie dodają uroku temu pięknemu miejscu. Uważam, że takie jarmaczenie powinno być przeniesione w bardziej ustronne miejsce. Kazimierz to bardzo klimatyczna miejscowość, poza tym bardzo modna od kilku lat, jednak te pojazdy i kramy sprawiają wrażenie strasznego galimatiasu. Trudno się wczuć w klimat tego miejsca. Za to galerie pełne różnych fajnych przydasiów, brałabym wszystko. Malarstwo to też coś co lubię, więc z miłą chęcią zaglądałam w różne miejsca.
Domy w pięknym stylu, nawet nowa bardzo nowoczesna szkoła pięknie wpisuje się w klimat tego miejsca.
Pozdrawiam
Można było też przenieść się w bajkowy świat, ale chętnych nie było.
Cień zupełnie nie ma wpływu na urodę Twego ogrodu. U Ciebie tradycyjnie jest pięknie, nastrojowo.
Gdyby nie te kłoski, to można by te rozplenice pomylić z miskantem. Nadawałaby się na solitera.
Co kilka lat poziom wody w zbiorniku pakoskim jest tak niski, że widać pas dawnego naturalnego zadrzewienia, przed którym była 30 metrowa piaszczysta plaża, to są wspomnienia sprzed 1975 roku, zanim pobudowano tamy. Te pieńki to były głównie olchy i wierzby.
Mimo przeżycia przeszło pół wieku ciągle jestem ciekawa wielu rzeczy, ciągle czegoś się uczę, zdobywam różne doświadczenia, jestem otwarta na wszelkie wyzwania, żeby tylko sił było więcej, bo determinacji mi nie brakuje.
Nadal trwa moja fascynacja wąwozami, tu z Kazimierza Dolnego - Korzeniowy Dół.
Pozdrawiam miłego gościa
Piękną mamy jesień i z przyjemnością ją oglądam.
Wieża wciąż straszy
Teraz głośno, płaczliwie i kłótliwie jest głównie podczas weekendów. Latem było gorzej, bo dzień był dłuższy. Zabieram swoje zabawki (konewki, taczki i narzędzia) i kieruję się w drugą stronę. Betonowy trójnóg prądowy wydaje się wdzięczniejszy w odbiorze wizualnym i akustycznym.