Jadąc w ostatnią sobotę na działkę nastawiliśmy się na wielkie sprzątanie liści dębowych po ubiegłotygodniowych wichurach. Jakież było nasze zaskoczenie, że trawnik był z liści wyczyszczony. Wiatr sprawił nam niespodziankę i posprzątał trawnik

. Niespodzianka nieco połowiczna, bo spora ilość nawiana na rabaty. Ale żeby nie było tak miło to zastaliśmy dywan z igieł sosnowych. Z trawnika zgrabiliśmy trzy worki, wszystko odstawione do kąta, przyda się w przyszłości

.
O, tak wygląda ruderowa zasłana igłami i spora część trawnika też tak wyglądała:
Przy otrokrzewach może nawet lepiej widać igłowo-dębowy dywanik