Nie zasypałam gruszek w popiele i jak zaplanowałam, tak zrobiłam

. Otworzyłam garaż zanim wyłączyli prąd, wystawiłam wszystko, powoli metr po metrze segregowałam wszystko po kolei i układałam. Jest dobrze, może być jeszcze lepiej, ale rowery muszę usunąć. Wtedy zrobi się więcej miejsca.
Z wielkiego, niespotykanego bałaganu zrobiło się nawet przyjemnie

Dopiero skończyłam i jeszcze zdążyłam posadzić czosnki główkowate na ulicy, dwie odmiany kremowych tulipanów (nie pasują mi do donic), jakieś pomarańczowe

krokusy

No i ciemno się robi. Czas się ogarnąć i obiad gotować.
Aha, jeszcze wynalazłam jakieś wykopywane z ogrodu tulipany niewiadomego koloru, to je wsadziłam w trzy doniczki i zakopię w świerkach. Może coś z nich będzie?