Na dworze dalej wiucha, że głowę ma urwać, ale nie pada. Pełnia jest ogromna.
Chciałam zrobić jakieś wyraźne zdjęcie ale nie mogę utrzymać aparatu i jest tylko takie
Czas sadzenia cebulowych... Niestety u mnie jeszcze nie ruszone
Chyba się zbytnio zaczosnkowałam Muszę przeliczyć ile do wsadzenia!
Oprócz tegorocznych nabytków czekają jeszcze cebule nadgorliwie wykopane latem...
Wykopałam część czosnków, sporo tulipanów a do tego nawet krokusy i irysy żyłkowane
Ech! Mam nadzieje, że jeszcze wróci pogoda. W ubiegłym roku sadziłam w listopadzie ale wtedy pogoda od września była fatalna
A propo krokusów
Pod koniec maja zmieniając nasadzenia na jednej z rabat wykopałam część krokusów. Pamiętając dyskusje jakie tu i ówdzie toczyły się wczesną wiosną na temat "wyradzania" i wypiętrzania się krokusów, ciekawa byłam jak wyglądają cebule po kilku latach rośnięcia w jednym miejscu. Wygląda na to, że wszystkie krokusy miały najmłodsze wykształcone cebule u góry a pod nimi co najmniej 2-3 warstwy starszych cebul.
Jak widać na fotkach te starsze cebulki z czasem zupełnie zamierają (drewnieją i obumierają) a faktycznie nowe cebule są raz wyżej (czyli bliżej powierzchni ziemi) co może powodować gorsze kwitnienie a z czasem również wymarzanie cebulek
Cześć Lilciu
Bardzo mi zależało żeby był duży, ale nie przytłaczający. Reszta wykończeń dopiero na wiosnę, zdecydowanie na jego wygląd wpłynie zmiana dachu i obsadzenie otoczenia, a pomysł podany przez Kasię na stare okno z lustrem jest genialny i wprowadzę go w czyn. Mam stare kwietniki pod okna kute, pomaluję i M mi zamocuje od strony stawu , dorobi okiennice. Już nie mogę się doczekać. Mój Duży synuś rzucił hasło mur pruski...to tez jest do rozpatrzenia
Tutaj widać jak komponuje się domek, jeszcze mu dużo brakuje. No i widać ile mam jeszcze pracy przed zimą, musimy ogarnąć tą kupę drewna...
Mam nadzieję na w miarę znośną pogodę, bo brama aż się prosi żeby ją zrobić.
Może się uda
U nas tylko wiało i lało, burzy nie było ale krzesła od sąsiadów latały...
Buziaki!
A co,skojarzyło Ci się z kuchnia polową?Taras?
Wiesz Sylwia,to co jest u mnie w ogrodzie ,to pokojami raczej by nie nazwała, kącikami raczejSą one w trochę w odmiennych stylach,takich które lubię i nie mogę się zdecydować który bardziej! A ponieważ ogród jest trochę odzwierciedleniem mnie, więc jest jaki jest.Trochę tam sentymentu do staroci i natury zbieracza, trochę romantyzmu, trochę tęsknoty do czasów dworskich w których nie dane mi było się urodzić,trochę też nowoczesności...to wszystko na miarę moich sił, chęci i zawartości portfela i oczywiście zależnie od moich domowych pomocników
Gdyby nie te wszystkie ograniczenia może ogród wyglądał by zupełnie inaczej?
A czy to wszystko jest spójne?A musi być?Ważne że ja czuję się w nim szczęśliwa, a że lubię zmiany więc pewnie i on będzie ewaluował,zobaczymy w jakim kierunku...
Siedzę przy "pałacowym" stole i patrzę zza hortensji na ten mur...może to ruiny pałacowej stajni...(i jakoś może da się pogodzić jedno z drugim?)
Nie wiesz co to za odmiana? U mnie tylko jeden bodziszek przebarwił część liści na wściekłą czerwień, za to tylko wiosną kwitł i w tym roku nie powtórzył. Inne całe zielone, chyba za sucho miały przez cały sezon? Może teraz po deszczu coś jeszcze się zmieni?
Ta wyszło, szkoda, że to nie moja zasługa. Pod klonem widać kawalątek czerwonej żarówki - to trzmielina oskrzydlona compactus, koniecznie muszę ją wiosną do przodu zaprosić
Kiedyś na tar zajechał pan z sadzonkami różnych dziwnych roślin, większość miała w porywach po 15-20 cm i ceny przystępne. Niewielkie ryzyko. Kupiłam tego klona, który miał przebarwiać się na czerwono i derenia Milky Way. To wszystko chyba z nasion. Długo przyjdzie na oglądanie ich w dorosłym stanie
Pogoda wciąż skłania do siedzenia na zapiecku. Mogę oddawać się gorzkim żalom
ogrodnika:
-dlaczego bodziszkowe liście nie przebarwiają się tak jak w momencie ich zakupu (były karminowe)
-gdzie miałam rozum, kiedy wsadzałam w nieformowany żywopłot świerki pospolite? (ostał się na szczęście jeden) Wyciąć, bo łapie ochojnika?
-dlaczego wcześniej nie trafiłam na Toszkę, która swymi argumentami potrafi przekonać, że cisy rosną jako te grzyby po deszczu. Byłoby tych cisów z pewnością więcej.
- dlaczego na tej podokiennej nie wyrąbałam kilofem pobudowlanego ugoru na większą głębokość? Ziemia osiadła i korzenie nie bardzo mogą wbić się w głąb (co zauważyłam podczas wiosennego dzielenia rozplenic)
Ależ pięknie się przebarwiają te hortensje! Nowa trawka cud zieloniutka. Lubię tu do Ciebie zaglądać, zawsze się coś dzieje.
Też podziwiam sumaki, w tym roku są wyjątkowo piękne, och gdyby nie te nieszczęsne odrosty to chętnie bym je zaprosiła do siebie. Na rabatę pod ruderą byłyby wzrostem i pokrojem idealne.