Asiu.
A czym Ty się przejmujesz. Ja osobiście uważam, że miskant Kleine Fontaine jest ładniejszy od Gracillimusa. Przynajmniej ma to na co czekamy cały sezon.
A Gracillimus? Albo zakwitnie albo nie.
Twoje trawki w przyszłości będą takie:
Ale jeden błąd (przynajmniej na razie jeden się ujawnił) popełniłam. Płyty są niższe niż obrzeża i nie można kamyków troszkę wyżej nasypać, żeby aż tak bardzo nie było tego plastiku widać:
Trzeba było chyba środkiem trochę więcej tego piachu pod spodem nasypać.
Piąty wymiar to za mało, nic z tego nie bedzie. A tak serio, to chyba mnie trochę jednak przeceniacie Dziewczyny Kochane. Nie wiem co by o tych moich fotkach powiedział profesjonalny fotograf, na pewno dopatrzyłby się sporo mankamentów.
Ich ostatnie chwile, przynajmniej w tym miejscu. To fragment powstającej rabaty, której zasadniczym elementem aktualnie jest pokazywany swego czasu dół.
Nota bene dół powolutku zapełnia się.
Nie mam ich gdzie przesadzić. Jeszcze nie wiem co z nimi zrobię, nijak mi nie pasują, a jednak na swój sposób je lubię. Różyczka Stadt Rom:
No niestety Kochana, nie mam.
Aprilku, Ty się nie szarogęsisz, tylko się rozgościłaś. I bardzo dobrze. Nie wiedziałam, że te trzcinniki źle znoszą dzielenie a dzięki Tobie już wiem.
Trzcinnika nie ma, ale są TWOJE hosty, jakoś się uchowały, a tak ładnie wyglądają:
Chyba w nogi kwiatów nie dam, ale rozmyślam o innych trawach.. moze SS, bo te szybko mi się rozrastają Jeszcze nie wiem. Będę jeszcze ciut tą rabatę poszerzać. No i chyba w końcu zrobimy tam ścieżkę z płyt
A i jeszcze ta duża hortka ogrodowa będzie cofnięta na ogrodzenie, bo trochę zasłania przejście przy filarze, za nią nic ciekawego już się nie dzieje a jest jeszcze metr zachwaszczonego trawnika - nie wiadomo po co. Tylko muszę się dowiedzieć kiedy na to najlepszy moment na taką przeprowadzkę - czy teraz czy wiosną. A wtedy przed hortką np jasne hakonki
Bo na szczęście ogród cały czas się zmienia. Ja to widzę szczególnie, bo nie mam go na co dzień. Nawet po tygodniu nieobecności odkrywa się coś nowego, a szczególnie nowe pokłady chwastów.
Joluś, przecież u Ciebie takie fotki, że dech zapiera. Ja się na Twój ogród napatrzeć nie mogę. Ja nie wiem czym się różni ta Greenhills od zwykłej zielonej, takowej nie posiadam a na podstawie zdjęć trudno różnicę wychwycić.
Aniu, cieszę się, że zaglądasz, choć troszkę Cie mało w tym sezonie. Ale chociaż wiem, że z ćmą dzielnie walczysz, trzymam kciuki cały czas, żebyście wygrały tę walkę.
Limki mam do kitu w tym roku, leżą paskudy. Chyba nie było roku, żebym na nie nie narzekała.
Ha, mówisz że Dieter to paskudne imię? Coś jak nasz np. Zenon (nie obrażając żadnych Zenonów, być może jakiś cichcem tu zagląda), no ja tego imienia akurat nie lubię. Hmmm, to pewnie każdy kraj ma jakieś imiona nie ten teges, nigdy się do tej pory nad tym nie zastanawiałam. Dieter śliczny, ale jak widać lubi sobie poleżeć leniuch jeden.
Lavender Ice z lekka kwitną:
A u Ciebie mam takie zaległości, że aż mi wstyd! Oj przysiądę któregoś dnia, przysiądę