Kasiulek, dziękuję, serduszko, za miłe słowa i wsparcie duchowe.
Mam nadzieję, że moje humory złe poszły za góry za lasy, a z nimi smutasy.
Właśnie wróciłam z ogrodu, kosz borówki przytargałam, teraz będę je przerabiać, jeść, częstować.
W ogrodzie, kwitną ogórki, dojrzewają pomidory, na jeżówkach motyle, na daliach czarna mszyca, ale j przegoniona.
Brzoskwinie na drzewie coraz grubsze, Z ogrodu rożowo niebieskiego zrobił mi się żółty: kwitną rudbekie, liliowce, nachyłki i gipsówka! Szał po prostu. Dziś aparatu nie miałam, ale może za dwa dni uda się kilka fotek zrobić.
Miłego wieczoru.