Dwa lata mówisz? No to muszę uzbroić się w cierpliwość.
Kanciki super, przyjdę do Ciebie kiedyś po nauki, jak to się robi
W obydwu ogrodach masz tak elegancko, pod linijkę, bez jednego chwaścika. Ślicznie
W drugim ogrodzie nareszcie miałam wczoraj czas aby zająć się przez cały dzień pielęgnacją. Wszystko wypieliłam, zraszacz pięknie podlewał przez cały dzień, nawiozłam wszystkie trawy gnojówką i zrobiłam kanty. Choć mój trawnik to chwastowisko to i tak wizualnie kanty wprowadziły porządek
A i jeszcze muszę powiedzieć, że po dwóch latach odkąd zaczęłam tam pracować z ziemią, w tym roku już widać pierwsze efekty Gleba powoli zaczyna przypominać przyjemy, pachnący, z dużą ilościa dżdżownic puch.
Zastanawiam się nad posadzeniem na tej rabacie zielonej hakone. Ma ktoś u siebie w półcieniu?
Niestety to nie Gracilimus Widać to po ułożeniu żdziebeł przy podstawie kępy.
Od trzech lat kupno w Polsce prawdziwego Gracilimusa to jak wygrać w totolotka...
PW w przeciwieństwie do OW nadaje się praktycznie do wszystkich roślin, również kwaśnolubnych. Na forum Wrzos lub Oaza autor tych preparatów opisuje jak stosować, w jakich dawkach i z czym można łączyć w jednym oprysku. Bieganie codziennie z opryskiwaczem szybko zniechęca do ekologii, zwłaszcza przy dużej ilości roślin. Wiele osób poddaje się i wraca niestety do chemii. Ja czwarty rok stosuję mikstury i tak jak inne dziewczyny z forum jestem zadowolona z efektów.
Jeśli chodzi o mrówki to niestety też mam plagę - urok ogrodu w lesie.
Na pnie drzew owocowych i innych, które lubią mszyce przykleiłam dwustronną taśmą klejącą i mrówki przestały wędrować i zasiedlać mszyce.
W miejscach gdzie mrówki próbują budować gniazda na dekielku od słoika daje im do jedzenia papkę z boraksu (1 łyżka boraksu wymieszana ze szklanką cukru rozpuszczonego w niewielkiej ilości wody). Ważne aby na tą papkę nie lała się woda i żeby go nie wymywało pod rośliny. Jeśli masz zwierzęta też trzeba uważać, moje koty nie są zainteresowane takim przysmakiem
Do oprysków na mszyce stosuję wywar z wrotyczu i zimny wyciąg z piołunu. Na inne robactwo np. w malinach zapobiegawczo od wiosny stosuję odwar z paproci i nie mam żadnych robaków, pluskwiaków i innych nieproszonych gości.
A poza tym nie dajmy się zwariować, robak też coś musi jeść Życzę wytrwałości.
Ideałów nie ma i nie zawsze jest odpicowane choć lubię tak mieć.
Praktycznie każdego dnia coś się grzebnie, tu czy tam przytnie, nawiezie, podleje wyplewi, jak skończę w jednym narożniku na drugim już coś jest do zrobienia i tak non stop... dlatego też poza jeżówkami nie mam bylin bo już bym z ogrodu nie wyszła, za dużo z tym wszystkim roboty, pryskania wycinania i okresowo pustych dziur Żeby mieć idealnie trzeba by co 5 dni kosić i docinać te cholerne wąsy trawnika ale po co to komu ? są ciekawsze rzeczy do roboty a foty akurat tak się złożyło że miałam chwilkę by cyknąć po tych wszystkich zabiegach
Ale ileż Ty musisz tej gnojówki nastawiać?! U mnie zwykle dwa wiaderka się robią, i przy takim oszczędnym podlewaniu tylko te najbardziej potrzebujące rośliny dostają! Skąd tyle tej pokrzywy brać?