Zostawiam parę dzisiejszych fotek i zmykam do ogrodu bo jakoś tego zapowiadanego deszczu nie widać. Ta susza wykończy nie tylko roślinki, ale i mnie. Mam podlewania po kokardy
Agniesiu dziękuję, dla mnie to jest oaza spokoju. Odpoczywam tam i resetuję umysł. Kocham ten mój mały świat
Długo szukałam odpowiedniego anioła, ten od razu do mnie przemówił, a dodatkowo ma tyle skrzydeł ile anioł w moim nazwisku
Dzisiaj wyszłam do ogrodu, by powycinać co nieco z wyschniętych roślin. Słonko przypiekało. Zerknęłam za żywopłot, ochota na wycinkę odeszła
Uzbierałam trochę ziela, dopełniłam ogrodowym kwieciem i wstawiłam do wazonu
Potem szukałam dobrego światła.
Tak zakończyła się ogrodowa praca. Wiatr przegonił chmury, sypnął piaskiem w połączeniu z kilkoma kroplami deszczu i nadzieja na wilgoć rozwiana
Ostała się żółć.....nie tylko we wazonie
właśnie przy wstawianiu zdjęć oglądam i mogłabym podziwiać tylko ja widzę same mankamenty do przeróbek.
spojrzałam a zegar i widzę ile czasu zajęło mi wstawianie zdjęć.
Tylko latałam jeszcze przekręcać krany do podlewania.
bo mam tańszą taryfę w południe.
Najwięcej podziwiam jak ktoś przyjedzie do mnie na herbatkę ogrodową.
najczęściej w te upały w ciągu dnia prostuję i wyciągam kręgosłup na wielkiej piłce.
i podciągam nogi do góry, ulga na kolana.
a rehabilitację ma w październiku, to teraz ratować się muszę.
tu dobrze widać Coconut Lime. w dzień i wieczorem mają opuszczone głowy, rano stoja sztywno.
Szpaler stracił na wyglądzie, bo jeszcze raz je wiązałam tak rosną w górę, cięte były na jedno i dwa oczka.
mało nawoziłam,
wąskie trawniki miedzy rabatami podlewam co dzień ręcznie, nie mogę nastawić zraszaczy bo poparzy rośliny na rabatach.
tu sa najwyższe
Juz dziś suche badyle po irysach wycięte i ten odcinek wypielony przed południem tu jest ciut cienia.
W Mai z Kondziem panowie mówili, że podlewają ręcznie. Naprawdę nie wiem jak oni to robią i ile czasu... ja samą różankę przed zrobieniem nawodnienia 1,5 godziny podlewałam.
Anyway, dziś wyobraźcie sobie, że pojechałam się odstresować;D
Trzeci rok w tym odcinku mam posadzić kopytnik. jak wsadziłam dwie maleńkie sadzonki 3 lata temu rozrosły się a było by już pełno.
i tak ciągle do tyłu jestem. gołe zarasta opielić trzeba. lubię zarośnięte mniej syzyfowej pracy.
to na drugiej środkowej po prawej stronie brzozy.
Po trzech miesiącach czekania przyszły do mnie w końcu żylistki wysmukłe variegata
Ładne rośliny problem w tym, że miały być w marcu posadzone w łące wzdłuż ścieżki, a teraz łąka powyżej pasa i nie ma jak sadzić będą się kisić w doniczkach do września
A mogłyby już fajnie rosnąć.
W ramach przeprosin zapłaciłam za nie tylko połowę ceny
I lawendę dostałam w prezencie