Aga już odpisuję.
U mnie za płotem od strony szpaleru hortensji jest najpierw mały pas nieużytku obrośnięty samosiejkami, nawłocią, pokrzywą itp.
Dalej jest kilka hektarów ziemi, którą uprawiają jak im się przypomni. Aktualnie chwasty sięgają łydek, głównie lebioda. Co dalej nie wiem. Tym bardziej jak zakwitnie. Chyba będę znowu monitować.
Teraz mata - ja mam chyba 60% lub 40% nie pamiętam. Zależało mi by światło jednak przechodziło przez nią, ale z drugiej strony by zatrzymywało wzrok i nie błądziło w strefie chwastowiska.
Od strony siatki czyli za hortensjami i grabami, o znalazłam zdjęcia jakieś
Widzisz co rośnie wcześniej przełaziło mi to przez siatkę, bo nie mam podmurówki. Położyłam szmatę, od siatki do grabów, nawet graby są jeszcze w włókninie. Nie dałabym rady inaczej. I tak są chwasty ale spacerując wyrywam je. Jak już nie mam sił to opryskiwaczem jadę nisko przy siatce by wypalić chwasty przy niej i za nią.
Od dwóch lat przewalam też skoszoną trawę przez siatkę, nie wygląda to może dobrze, ale graby zaczynają to zasłaniać a przynajmniej zrobił się pas wywalonej trawy spod której nic nie wyłazi. Chroni mnie to znowu przez przerastaniem chwastów.
Siatka cienka się nieco drze, zwłaszcza w miejscach gdzie jest przyłapana do słupków, no ale wolę to niż widok chaszczy.
Przed wysiewaniem być może chronią mnie właśnie te krzaczory, ale siatka też. Jedyne rozwiązanie to ściółka lub mata. Rabaty bylinowe chronię ściółką z liści tak samo jak rabatę jesienną. Inaczej padłabym na twarz przy pieleniu. W tym roku też zbieram liście do worów.
Ale widzę co dzieje się w warzywniku - skrawek czystej ziemi i już zarośnięte.
Śpieszę się więc by zrobić płotki i rabatki wysypać grubą warstą kompostu, a ścieżki wyłożyć płytami z kamieniami.
Nie unikam też oprysku, niziutko opryskiwaczem ręcznym stosuję ocet. U mnie to jeszcze mam jeżyny kolcowe za płotem - jedno wielkie chaszczowisko - muszę też nad tym zapanować. Walczę także wywaloną trawą, w niektórych miejscach widzę że "odwraca" się od mojego ogrodu i rośnie w drugą stronę.
Choć i tak jeszcze mam pełno biczy jeżyny u siebie...
Drugi sąsiad ma pole uprawne, ale on chemii wali od groma. Już pisałam jakie miałam przebarwienia na liściach. Sama nie wiem już co lepsze.
Ale wniosek jest jeden - w miejscach w których można to nie unikam włókniny ( sama obrabiam cały ogród więc szukam usprawnienia) i ściółka - obojętnie z czego, skoszona trawa na początek potem liście i kora.... jak możesz wieszaj matę na siatce, zawsze wysłonisz ogród, nabierze intymności a i chwastów będziesz miała mniej. Wiem jak potrafią dać w kość - w jednym miejscu opielisz to już w drugim musisz zacząć...
Połaziłam właśnie po ogrodzie, wieje dziś. Fotki znów z komórki, wybaczcie, ale mam taką niemoc fotograficzną, że historia. No nie chce mi się z tym aparatem biegać jak cholera.
Zakupiłam w ramach niedoborów i zarażona szałwią Caradonną u Anitki
Szałwia łąkowa "Rosea" (łac. Salvia pratensis) 1 x
Szałwia omszona "Amethyst" (łac. Salvia nemorosa) 3 x
Szałwia omszona "Caradonna" (łac. Salvia nemorosa) 6 x
Szałwia omszona "Salute Pink" (łac. Salvia nemorosa) 1 x
Szałwia omszona "Negrito" (łac. Salvia nemorosa) 2 x
Wpadła mi w oko w Botaniku Krakowskim...mechata na zdjeciu powyżej:
Szałwia srebrzysta (łac. Salvia argentea) 2 x , ciekawa jestem, czy te szałwie zimują...wie ktoś?
z rodkami daję sobie na wstrzymanie...poobnywam tylko przekwitłe kwiaty...znajomy daje kawy z ekspresu wiec jużmam w pracy zaklepaną i podsypię..
żadnych juz nawozów i zakwaszania sztucznego bo chyba własnie z tym przsadziłem.. dam im czas...tylko podlewanie i może przekompostowane liście dębowe na jesień..
wisienki w sobotę przyciąłem...straszne potwory rosnai trzeba jes trzymać w ryzach..jeszcze muszę trochę poprawić ale goście wpadli to już czasu nie było