On chyba zmarzł, jak po ciepłej zimie w lutym po -15 bez śniegu było i potem kolejny atak zimy w marcu. Ten, co w gruncie, w doskonałej kondycjizresztą wiekowy i kulkowany, wcześniej był wysokim drzewem
Fajne są, bo zimozielone, ale aby były ładne, sporo pracy wymagają.
Mnie psy łamały, bo pod murem nam wkoło całe mnóstwo, byłyby większe, część jednak mur przerosła, jak na 5 lat, to nieźle. A choroby też jakieś dopadają, tzn jak się nie da witamin. U Hanusi wyczytałam, aby pod nie żelastwo rzucić, tak zrobię, bo u niej już 30 lat rosną, u mnie 6 i 5 lat dopiero, ale wielkie są.
Mistrzowskie cięcie
Tez pora abym ciela, ale się nie wyrabiam. Dorotko, ja tak od 6 lat to jakby ogrodniczka, wczesniej zero wiedzy, choc ogrod mam od 21 lat.
Ta azalia biala wyglada, jak Schneegold, sliczna
Anitko, cudowne widoki, no cudnie po prostu
Patrzę sobie na to trzecie zdjęcie i myślę: no jak, no jak nie mieć takiego tła wysokich drzew? Przecież one tutaj pół roboty robią! Czy ten kadr byłby tak zachwycający gdyby zamiast tych drzew był szpaler tujek?
No oszaleje! Wędruje po O i znowu mi w oczy wpadły super ptaszyska! Są piękne!! A gdzie je kupiłaś?
Wszystkie pozostałe widoki oczywiście piękne buk ma takie błyszczące liście śliczne! A ja swojego chciałam naprostowac i mu pykłam czubek :-\ i co teraz? Chyba trzeba wyprowadzić mu nowy główny pęd? Jak myślisz?
Ewo, zapewne masz na myśli klon Shirasawy Aureum. Jemu zdarza się nie przemarzać i zdarza się przemarzać. W ubiegłym roku mimo okrycia połowę gałązek zmarzło, mimo, że mam go w zacisznym miejscu. Tej zimy dałam już lepsze okrycie. Może jak będzie starszy będzie odporniejszy.
(Przepraszam, że zdjęcie bokiem ale coś mi się porobiło i nie mogę odwracać zdjęć)
Mamy klona okrogłolistnego; na wiosnę ma liście prawie takie jak shirasawy ale niestety szybko mu zielenieją.
Natomiast cieszę się bardzo, że udało mi się z klonem Dissectum. To była jego pierwsza zima w gruncie, bo do tej pory zimował w donicy w domu.
Kolejny klon, którego lubię bardzo ucierpiał z powodu słońca i suszy, to Brilliantissimum, ma bardzo przypalone liście. Zapomniałam, że w takiej sytuacji mocne podlewanie mogło go uratować. Taki był w kwietniu
No tak. Zgadzam się. Zawsze będzie coś do zrobienia. Moją filozofią jest czerpanie z życia ile się da dobrego. Dlatego gdy nie mam ochoty na pracę - nie podejmuję jej. Jadę na działkę i pracuję dopóki sprawia to przyjemność, później odpoczywam. Praca nie musi być skończona. Rabatki idealne. Jednak najczęściej, praca z roślinami to taka przyjemność właśnie dlatego cały tydzień ( nie jeden) zasuwam na grządkach. A jaka przyjemność gdy wieczorem pokazuję żonie ile zrobiłem. Albo siądę na ławce, obolałe mięśnie ponaciągam i patrzę na to co zrobiłem. Planuję co zrobię.
Remonty mieszkania to to, czego najbardziej nie lubię. Współczuję Ci ale jednocześnie gratuluję bo piękniej będzie.
Mamy studnię taka na kręgi i pompą ciągniemy do beczek w warzywniku, stamtąd roznosimy po ogrodzie konewkami.....ciężko było, ale jeszcze dajemy radę, nadal potrzebny deszcz bo to co spadło to o wiele za mało się okazało.