Ale super Ci się udało garneta wyprowadzić. Muszę nad moim popracować, bo się całkiem rozłożył, zamiast w górę ciągnąć Przypomniałaś mi, że jesienią na wyprzedaży humus kupiłam, mus jutro podlać co trzeba No i wcale się nie dziwię, że Ci się ogródeczek podoba. Coraz piękniejszy się robi. Jak już całkiem go "docacasz", to pewnie przeprowadzka będzie, hehe
U mnie lubczyk podatny był na rdzę i latem dość wcześnie z tego powodu zamierał. Od zeszłego sezonu robiłam mu opryski propionianem wapnia. Zdecydowanie mu to pomogło. Dostał też trochę obornika w stópki.
Ta kalina u mnie przeżyła kilkunastostopniowy mróz bez śniegu. Wielka szkoda, że Twoja podmarzła. Miałam dzisiaj ogrodowych gości i zachwycali się jej zapachem.
Jak już jestem w temacie różanki, to udało mi się wczoraj uwolnić od chwastów larissy.
Ciekawa jestem co pokażą w tym roku, przez ostatnie dwa lata trochę rozczarowywały.
Po drugiej stronie ścieżki Munstead Wood ładnie się zbiera, zobaczymy co pokaże w sezonie. Trochę się obawiam, bo dosyć blisko niej mikanty mam posadzone, i nie wiem czy nie będą jej za bardzo zacieniać.
No i wspomniana bonica - najbardziej żywotna z moich róż
Aguś to prawda...choć w niektórych względach frustracja rośnie...
Kwitnący świat to najpiękniejsza rzecz na świecie
Ale niebo tez jest warte uwagi gdy zachodziło słońce na niebie był taki jegomość ...zaraz pełnia
U mnie ma ze 3 metry u mamy jakieś 5, u mnie większy nie będzie bo tnę wszystko
Krasawicę mam, ale nie zakwitnie w tym roku. Niebo Moskwy jest równie piękne choć w innej tonacji.
Mam fotkę, ale nie mogłam dzisiaj w tym miejscu zrobić dobrej fotki bo ślepiło słonko, jak się uda zrobić lepsza to znów wstawię
Kasiu u mnie teraz festiwal tulipanów, wczoraj zrobiłam jeszcze trochę fotek.
Czekam na pozostałe, są jeszcze w pąkach. Róże ładnie odbijają, liście są takie błyszczące, mszyc jeszcze nie ma ale pojawią się na pewno i ten piorun-chrząszcz majowy, znów oskubie mi tą żółtą pnącą różę.