A bo jak już robię wysyłkę której nie znoszę, bo mnie stresuje (czy dobrze zapakuję, czy rośliny dobrze zniosą podróż), to chciałabym, żeby "klient był zadowolony" A tu rozczarowanie pewne jak nic.
Czyli dzielisz skórę na niedźwiedziu a niedźwiedź w lesie?
Wśród żurawek, które Ci oferowałam, nie było Obsidiana. Owszem, załapał się kawałeczek na zdjęciu, co wypatrzyła chyba Rojodziejowa, ale pisałam, że marnie rośnie przez suszę.
W dodatku mam się domyślić sama, że oczekujesz iż Obsidiana wrzucę do paczki?
Nie mam sadzonek Obsidiana. Rośnie na słonecznym stanowisku i strasznie go te upały sponiewierały. Zobaczę, czy da się coś uszczknąć, ale nie obiecuję.
Nie wiem, dlaczego Irenka zniknęła onegdaj, ale obecnie resetuje się po ogromnym stresie związanym z powodzią. Wszystko u Niej ocalało, wały na szczęście wytrzymały. Ale ponad tydzień żyli w ciągłym strachu przed nadchodzącą wielką wodą. Powódź w 97 roku ich całkowicie zniszczyła
I sa sliczne. Odkrylam je na nowo. Jakos nie mialam do nich serducha wczesniej. Killa bylo ale tak na odczepnego. Ale teraz nie moge sie nim oprzec.
Tess ma podeslac troche. Obsidiana bym tam dala i mam limonkowa na slonce, z ktorej moge ze 3 przybyszki oderwac. Ladnie im bedzie ze swierkiem i rozchodnikiem. Albo jakies pomaranczowe lub rudawe. Tez bedzie ladnie.
Jak wywalilam stamtad gaury od razu mi calosc jakos inaczej sie ulozyla.
Ciekawa jestem czy gaury przezyja to przesadzenie. No i warunki. Bo staly w kaluzach a teraz beda miec bardziej sucho
Dla tych, co nie są fejsbukowi - dobre, ba! doskonałe, wieści z domu Pszczółki.
Nic a nic w środku domu nie zalane. Woda nie dostała się do środka.
Ewa zamieściła to zdjęcie.
I ta wyrwa przy rogu domu już zasypana kamieniami.
To chyba zależy od tego, co chcesz zwalczyć. bo on jest też na mszyce, i na wciornastki.
Ja kiedyś używałam na wciornastki albo mączliki, w każdym razie - latające, to powtarzałam.
I akurat na te latające to nie był bardzo skuteczny.
Stosować można w temp. do 24 stopni, dlatego w tym roku w sezonie nie użyłam ani razu.