W rowie mieszka jakiś maleńki ptaszek, chyba z wikłaczy. Już drugi sezon tam jest. Lata tylko w jego korycie i na granicach brzegu, nigdzie więcej. Wzdłuż wody w jedną i druga stronę. Ciężko mu zrobić zdjęcie bo nie pozwala do siebie podejść za blisko.
dlaczego deja vu?
moje przemyślenia:
1. skoro zmienilas moją wersję tzn ze znowu kiepsko wymyśliłam. a myślałam że to takie fajne że drugi kwadrat by był.. i myślałam że właśnie te "zęby" to fajny pomysl :/
2. 3 glediczje...powiem tak, dostałam glediczje od Makusi i trochę sentymentalnie do niej podchodze ale czytam opinie ze mało kto ją poleca. więc niewiem czy nie lepiej by było na tej jednej się zatrzymać.z drugiej strony wiem czemu ma ich być więcej - rozumiem zamysł ogrodu nowowczesnego
i to jest ten moment w którym zawsze robie w tyl zwrot. jest plan jest fajnie ale gdy mam podjąć taką decyzję to zawsze się trykam. to samo bylo z pomyslami Navi czy Oli przy poprzednim planowaniu drzew u mnie.. to jest taka przeszkoda przy której czuję się jak maly kucyk i wolę ominąć po raz kolejny
Pierwsze co mi się rzuca w oczy to bym te kamienie inaczej poukładała.
Poziomymi pasami i przy samych kamykach ziemie ciut wypoziomować zyskało by się powierzchnie płaską a z tej już woda tak szybko nie spływa co by powodowało nasączanie lepsze całościA to otwiera pole na nowe nasadzenia.
Tam dużo słońca jest czy cienia? Bo bym bergenie posadziła wtedy wzdłuż tych kamieni.
Lub też ułożyć taki strumień społywający od lewej do prawej i wtedy niższe płożące rosliny dać przy kamieniach po obu stronach , a wyższe stopniowo odsówać po lewej w dół skarpy , a po prawej w górę......zamieszałam znowu