Ten miskant jest wielki.
Jeszcze nie wypuścił kłosów, cały czas rośnie. I szukam mu innej miejscówki, bo tu do róży New dawn jest trochę za wielki. Z drugiej jednak strony marzyły mi się trawy zaglądające przez okno. Memory tak robi właśnie. Czekam jeszcze, aż zakwitnie
Dziewczynki, dopiero dorwałam się do forum. Odpowiadam hurtem, bo już późnawo, a jutro do ogrodu z rana.
Dożynki się udały, była orkiestra/ akordeon, basy i bęben/ była wystawa plonów. był poczęstunek/piwo i kiełbaski/! Jednym słowem fantastycznie.
A teraz korzystam z kilku bezdeszczowych dni i łęty po ogórkach trzeba skasować i poplon zasiać. Zebrać trzeba maliny, bo już dojrzewają. I ogólnie przegląd zrobić.
Spokojnej nocy.
Kasiu jak spojrzałam teraz na zdjęcia Twoich prześlicznych hortensji to pomyślałam,że są tak pyszne w odbiorze jak w smaku pianki marshmallow
Autentycznie mi się tak skojarzyło.Słodziutkie i lekkie po prostu mniam te Twoje hortensje
Mam nadzieję ,że i ja dochowam się takich okazów.
Miskanta Adagio mam zamówionego i dlatego dopytywałam się Ciebie o niego czy jesteś zadowolona bo się wahałam.Ale widzę,że to dobry wybór
ML mam trzeci rok,ładnie rośnie.
Doczytuję na forum o jego bracie Morning Bright.Ciekawą ma barwę.
Aniu, ten sam ogród, tylko różne zakątki Poza tym o każdej porze roku ten sam zakątek wygląda inaczej
Zobacz:
Maj
Czerwiec
Lipiec
Siepień
Koniec sierpnia
Dla tych co nie wierzą w moje doły, proszę bardzo przekonajcie się, cała prawda. Muszę jeszcze cyknąć fotkę od przodu, bo całości jednak nie widać, zresztą powrzucana tam jest też ściągnięta darń, przykryta skoszoną trawą i zaburza rzeczywisty obraz tego dramatu. Jeszcze kawał za ławką i wokół brzozy do obrobienia, cholerka jak mi się nie chce tego kopać. Za to widać nietknięte jeszcze łopatą tyły, trampolina to już u sąsiadów.
No i mam problem jak pociągnąć linię rabaty, już nie wiem ile razy ten wąż rozkładałam i ciągle mi coś nie pasuje.
Wróciłam.
Warszawska aura nie rozpieszczała mnie, na 10 dni pobytu 3 lało niemal non stop i tylko dwa były pełne słońca i suche.
Haniu, gdyby nie ogród nudziłabym się okrutnie, bo spacery po W-wie nie pociągają mnie już. Co miałam zwiedzić już zwiedziłam, a tłok, hałas i niesamowite korki wyprowadzają mnie z równowagi. Ogród, chociaż się w nim trochę napracowałam, był wytchnieniem. Oto kilka jego obrazów...
Magda, przyznaję się bez bicia że nie wczytywałam się za bardzo, głównie obrazkami oczy nacieszyłam ale mam mała uwagę w spr paleniska. Tam gdzie stoi nie bardzo mi się widzi, bardzo wciśnięte w kąt gdzie dużo i tak się dzieje.
A może dałabyś je gdzieś tutaj ?
Asiu, zakątek wymaga pracy jeszcze. Murek postawię jeszcze jesienią i wysypię tam kompost, ale trzcinniki chyba podzielę wiosną. Obawiam się, ze jak teraz będę je ruszać, mogą się kiepsko ukorzenić, a nie wiadomo, jaka będzie zima ...