Miałam nie ryć przed weekendem bo mam wesele w sobotę, ostatnio strasznie się podrapałam berberysem... ale nie mogłam się powstrzymać... no to silniejsze ode mnie hehhee
A dalej jeszcze tyle:
Haniu nie piszę ale zagladam czasem i powiem Ci ze mogłas bedąc u mnie zajrzec na parapet , miałabys szansę dostac do rozmnozenia listek do Twojej kolekcji
Sorry że nie odpowiem teraz na wszystkie wpisy, za kilka dni tu wrócę ze zdjęciami i wrażeniami z wyjazdu, z uśmiechem i radosnymi fotkami z mojego ogrodu...dziś i wczoraj i przedwczoraj moje myśli kieruję do spraw najważniejszych, ostatecznych....
We wtorek 15 sierpnia odeszła niespodziewanie nasza ogrodowiskowa koleżanka - Kasia - występująca tu na forum jako Luiza choć słowo "koleżanka"
to za mało, odeszła osoba nam bliska, serdeczna i pogodna, życzliwa całemu światu i ludziom, nasz przyjaciel....nie miała swojego wątku ale aktywnie uczestniczyła w naszym forumowym życiu - wspominam wiele wspólnych spotkań w ogrodzie i w domu u Kasi ale i u innych, tyle fajnych wyjazdów do Danusi, do Bogdzi, na Święto Róż w Kutnie, na spotkanie do Tracza, na kiermasz do Opatówka, tyle spotkań u mnie w domu i w ogrodzie ......miała świetną rodzinę, pracę którą lubiła, cudny ogród, klimatyczny dom, przyjazne zwierzęta i wielu życzliwych jej ludzi wokół i tyle jeszcze planów.....a teraz my wszyscy odczuwamy żal i pustkę.....
Rosenfaszination. Ostatnio pisałam, że nie przepadam za nią. Od kilku dni mnie zadziwia. Pokazuje róże kolory, całkiem ładne nawet.
A tu róże, które na razie patrzą w dół, ale uwielbiam je. Mają w sobie coś, co mnie chwyta za serce, Bardzo mi się podoba ich ulistnienie i delikatne gałązki.
I na koniec dzisiejsze zakupy. Nie mogłam uwierzyć w swojego farta. Planowałam Beatlesy masowo zamiast bukszpanowe trumny, a tu dzisiaj przypadkowa wizyta w ogrodniczym i świeżutka dostawa traw. Wzięłam wszystkie, bo i cena super.
Dziewczyny, już prawie tydzień mija od tego tej wichury, a Gniezno wciąż wygląda jak po wojnie. Wciąż to jest temat nr 1. Oby więcej nas takie tornada nie nawiedziły.
Ogród wraca do normalności. Zaczyna cieszyć drugie nieśmiałe tłoczenie róż. A ja planuję drobne zmiany i wcielam je w życie, bo za chwilę wrzesień i wtedy czasu nie będzie.
Zdjęcia zebrane z tygodnia.
Mariatheresia... nie wiem, co o niej myśleć. Kolor niezbyt mi odpowiada, krzewy nie rosną w górę tylko w szerz. Czekam, co mi jeszcze pokaże, bo ponoć na wiele ją stać
Pierwsza Dama kazała na siebie długo czekać, a Szekspir jest boski.
Ja z racji, że mam obrzeża z kostki tylko przycinam na równo nożycami do trawy, forumowicze działają ze specjalnym szpadelkiem (u mnie nie da się bo kostkę mogę przy okazji poluzować z podmurówki )
patrz tu
zdecydowanie "czyściej" niż gdyby wąsy trawy po kostce się panoszyły prawda?
Kasiu, Jedna mi zgniła zanim posadziłam, może to ta? I niestety, tej cytrynowej nie mam. Gdzieś mi się zawieruszyła przy przenosinach. Ale ja za żółtym za bardzo nie jestem, chociaż rudbekie toleruję, i nachyłki, i liliowce, i aksamitki. Sporo tej żółci jednak.