Przegapiłam, że masz nowy ogród i nowe plany życiowe. Gratuluję
Dowiadywaliście się od okolicznych mieszkańców, jak z podmakanie/podtapianiem w tej okolicy?
Bo to bajorko w środku lata, i ta ziemia śmierdząca mułem źle wróżą...
Nie słyszałam na własne uszy, ale dzisiaj przeczytałam.
" Tusk na koniec posiedzenia mówił o konieczności [b]inwestycji w infrastrukturę przeciwpowodziową. - Przez długie lata za bardzo rozdyskutowaliśmy się, gdzie ma być zbiornik. Rozumiem, że ludzie mają swoje interesy, wszystkich staramy się dobrze zrozumieć, ale to nie jest tylko dramat powodzi, ale też wielkie ostrzeżenie na przyszłość. My nie wiemy, co się będzie działo z klimatem, ale wiemy, że nie będzie łatwo - powiedział. Premier dodał, że "tam, gdzie będą angażowane środki - budżetowe i europejskie - tam musi być wszystko lepsze niż przed powodzią"."[/b]
I bardzo na to liczę. Mam nadzieję, że obecny rząd na poważnie zajmie się tematem.
Nigdy już nie poprę żadnej formy protestu przeciwko planowanym działaniom przeciwpowodziowym.
Zbyt dużo nieszczęścia, zbyt dużo cierpienia, zbyt dużo stresu i łez.
O kosztach odbudowy (prywatnych i publicznych) to już nawet nie ma co pisać.
Zbyt wielu. A jeszcze tyle miasteczek i wsi czeka, bo fala powodziowa jeszcze do nich nie dotarła. Tyle czasu czekać na nieuniknione w obawie, w niepewności...
Mam nadzieję, że woda ich oszczędzi.
Chyba jednak dość racjonalna jestem - 10 lat ogrodowania i kompulsywnego kupowania nie stwierdzam . Uwielbiam kupować rośliny i nieziemskie endorfiny mi się przy tym wydzielają, ale uzależnienie nie występuje .
Co do drugiej kwestii - no chciałabym, bo od lat łatam dziury na rabatach z marnym skutkiem. I tylko miejsc do zapełnienia dokładam .
Matko, ja nie mogę wchodzić na żadne wątki, bo mi się chciejstwa włączają
A ja na odwyku jestem.
Róża Cutie Pie... Maleńka, w sam raz do mojego małego ogrodu...
A kysz!
Tak Marysiu, na fb już o tym trąbili. Ale póki co można jeszcze kupić w małych opakowaniach.
I pewnie nadal będzie można kupić, tylko w dużych opakowaniach.
No, slabszy to mało powiedziane. Predtem działał systemowo, a teraz "oblepia szkodniki".
Taki jest opis działania Polysectu:
"Środek o działaniu powierzchniowym, zawiera olej rzepakowy oraz naturalne pyretryny.
Olej rzepakowy działa w sposób fizyczny poprzez utworzenie cienkiej warstwy oleju na ciele szkodnika, uniemożliwiając mu oddychanie.
Pyretryny są ekstraktem z kwiatów roślin rodzaju Chrysanthemum, o wysokiej aktywności owadobójczej, dają szybki efekt i skuteczny efekt ochrony przed szkodnikami. Rezultaty działania środka są widoczne już po 24 godzinach od zastosowania.
Skład: olej rzepakowy (tłuszcz pochodzenia naturalnego) - 700g/l (76,1%).
Pyretryny (związek z grupy naturalnych pyretryn) - 7g/l (0,76%).
Olej rzepakowy działa fizycznie, tworząc cienką warstwę oleju na ciele szkodnika, co uniemożliwia mu oddychanie.
Pyretryny to ekstrakt z kwiatów roślin z rodzaju Chrysanthemum, charakteryzujący się wysoką aktywnością owadobójczą, zapewniający szybkie i skuteczne efekty ochrony przed szkodnikami. Działają one kontaktowo, paraliżując insekty i zaburzając ich układ immunologiczny."
A Mospilan dla profesjonalistów już tylko, czyli będzie sprzedawany w wielkich opakowaniach apewne.
Opryskałam Mospilanem.
Mazan zaakceptował, kazał za 3 tygodnie powtórzyć (bo może być już wówczas następne pokolenie).
ale na ile okaże się to skuteczne, okaże się - wg słów Mazana - wiosną.
Przy okazji - Polysect nie posiada już tej samej substancji czynnej, co wcześniej. Teraz zawiera jakis olej działa powierzchniowo! Ten w opakowaniach do robienia samodzielnie roztworu. Ten w spraju działa podobno po staremu, nie sprawdzałam. Ale jak opryskać tym duże drzewo?