O dokładnie ! Miałam dodać wlaśnie, że u Tess jest piękny zestaw i Magnolia wstawiła kidyś fotkę chyba u koko z miskantami i zdaje się brązowymi trawkami
Wrotycz nie zabija larw. Zniechęca je Mają wychodzić na powierzchnię, gdzie powinny wydziobać je ptaki. Tak jakoś ktoś tu tłumaczył. Chemia na dorosłe.
Niedawno opisywałam, jak ściółkuję ściętą trawą. Padło wówczas pytanie, czy ususzoną czy świeżą.
Ja oczywiście ściółkuję świeżą, którą zaraz po skoszeniu rozsypuję na gazety.
Wracam do tej sprawy, bo po raz pierwszy w życiu spróbowałam najpierw trawę wysuszyć potem dopiero wyściółkować rabatkę.
Odradzam. Stanowczo. Nie rozsypałam od razu, świeżej, bo gazet mi zabrakło. Pomyślałam - ususzę, potem rozsypię.
Po pierwsze - przy suszeniu czuć było "zapaszek". Można by pewnie temu zaradzić, gdyby suszyło się cieniutką warstwę. No ale kto ma tyle wolnego miejsca? A zapewniam, że rozsypana cienką warstwą na gazecie - nie ma zapachu gnijącej trawy, bo nie podgniwa, tylko się wysusza.
Po drugie - nieładnie wygląda na rabacie. Jak rozsypuję zieloną, świeżą, to usychając tworzy równą powierzchnię. A taka sucha jest skotłowana, napuszona, fe - nieładna.
Ufff, to tyle miałam do podzielenia się z Wami w temacie ściółkowania trawą.
A jak myślisz, dlaczego u mnie były tak wysoko? Bo eM by mnie chyba (wówczas) zabił, jakbym mu głębiej kazała palisadować
O tak, koniecznie trzeba. Szczególnie powinny robić to osoby, które uważają, że nie mają efektów. Powiem, nieskromnie być może, że ja różnicę widzę i akceptuję. Choć oczywiście, widzę też potrzeby i braki.
Prawda? Obrazowy. Elata jeszcze wyżej rośnie, jeśli jest niedzielona. Ona dobra jest do cienia/półcienia. W słońcu da radę, jeśli zapewnisz jej odpowiednią wilgoć.
Wiem,źe to zamierzchłe czasy,ale ten opis Teresko jest super ...szukam własnie trawy przewieszającej się , ale niewysokiej i żółtawej Twoje zdjecie jest takie precyzyjne..norrrmalnie wielkie dzieki
Mateuszu, miło mi, że Ci się podoba. Mnie też Choć jak sama patrzę na efekty, to nie wydaja mi sie jakieś bardzo spektakularne. Może dlatego, że już nie pamiętam, ile mnie wysiłku kosztowało, by ruszyć w którąś stronę. Bo potem - robota - to tak wielka nie była. Ludzie czasem całe połacie krzewów i drzew muszą wykarczować, by ogród powstał. A ja? Ot, podsadziłam pod drzewa trochę roślin.
Jesli to te, które podlinkowałam w Twoim wątku, to i owszem. To Marmelade.
No proszę Cię! To ja na póżno i niepotrzebnie od trzech lat codziennie grzebię w ogrodzie
No jaki on był zadbany, nie żartuj! Drzewa owszem, ładne były. Choć też nie do końca. Bo tuje rosły w takim zagęszczeniu, że uschły z jednej strony, bo się stykały ze sobą i magnolią. Musiałam je wyciąć. Dlatego mam obecnie gąszcz ciut mniej gęsty
Bardzo trafne określenie - rzeczywiście, choć jest malutki, daje odczucie - także na zdjęciach - przestrzeni pełnej świeżego, rześkiego powietrza.
Jakie butwiejące? Toż one nówki sztuki były Zaledwie rok wcześniej eMa namówiłam na ich wkopanie Wiesz, ile sie musiałam nakombinować, aby mu oznajmić - tak, aby to zaakceptował - że będę usuwać to, co niedawno wkopał?
Intuicyjnie czułam jeszcze przed Ogrodowiskiem, że mój ogród potrzebuje zmian, tylko wybrałam najgorszą z możliwych formę jego upiększenia - palisadki
A koszenie przy palisadkach - masz rację - koszmar!
To te nóżki szpanerskie są? Nie wiedziałam A z reflektorkiem niegłuio, niegłuio... Trzeba pomyśleć. I eMa namówić
Nie było źle? A czy wiesz, że cyprysik był widoczny tylko od strony ogródka Babi Danusi? Ja go wcale nie widziałam, wchodząc do domu czy wychodząc, bo rozrośnięte doły żywotników wszystko zasłaniały?
No własnie, te palisady Dasz wiarę, że ja przez dziesięciolecia nie miałam palisad, a zafasowałam je ogrodowi rok przed wejściem na O. ?
Danko, zbyt długo czekałam, aby urosły, abym mogła je bezrefleksyjnie wyciąć, to raz. A dwa - że młodych ogrodów, z małymi drzewkami (fakt, że ładniejszymi, oryginalniejszymi i modniejszymi) jest wiele. Takich z dużymi - wiele nie ma. A duże drzewa - choćby żywotniki, jak u mnie - nadają ogrodowi klimat. Niestety, nawadniania nadal nie mam. Ręce mam do kolan
Uchowała się Tzn. starą wywaliłam, ale rośnie już jej córka, co się za płotek przedostała.
Milin w tym roku brzydki, mało kwiatów ma. ale - jeśli mi wnerw na niego nie przejdzie do jesieni - to jego ostatnie lato w moim ogrodzie. Rozłazi się podziemnymi rozłogami, już nawet cztery metry od macierzystej rosliny znajduję nowe przyrosty.
Przesadzasz Pracy to w każdy ogród trzeba włożyć wiele. A z tą wyobraźnią to nie bardzo - nie umiałam sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądać Nasadzenia robiłam intuicyjnie, a rabatki - no cóż, z planowaniem rabatek to wielkiego pola manewru nie miałam Uwarunkowania są takie, jakie są.
Tytuł tego wątku był na początku zupełnie inny Pierwotnie wątek był w projektowaniu i nosił barokowy tytuł: Gąszcz dorodnych drzew w małym ogrodzie
Bo to ten problem - moje drzewa zaprowadził mnie na Ogrodowisko. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że przecież ja mam już ogród, wymagający jedynie pewnych poprawek i modyfikacji, zatem mam pełne prawo być w Ogrodach. Przy zmianie lokalizacji zmieniłam też tytuł. Ale Gąszcz musiał zostać, bo dziewczyny już posługiwały się tą nazwą, kiedy mówiły o moim ogrodzie.
No to ja się z nacji polskiej wyrodziłam chyba, bo w czasach przedogrodowiskowych niczego nie cięłam Ogród ma niewiele, około 200 m.kw. jeśli odliczymy dom, podjazdy, placyki i wiatę.
Jesneeeee Z sekatorem już sobie radzę, z nożyczkami fryzjerskimi nigdy nie zadzierzgnęłam bliżej znajomości
Dobrze zrobiłaś, że w cień, bo jak to młoda roślinka, nieukorzeniona, to w te upały mogła nie dać rady. Bo generalnie elata jest do cienia/półcienia. Niby piszą, że w słońcu da radę, ale musi mieć odpowiednio wilgotne podłoże. No i generalnie na słońcu żółta jest, a w cieniu - lekko limonkowa.