Basiu dziękuję
Żaby tak koncertują, że nie chce mi się stamtąd wyjeżdżać.
A zgody z urzędu jak nie było tak nie ma...
Izuniu miło mi bardzo
Ja uwielbiam to miejsce!
Kasiu żab mam miliony, mogę się podzielić
Dziękuję za link w wolnej chwili zerknę do pałacu.
U nas ruch
Wczoraj przyjechały słupki ogrodzeniowe. Od poniedziałku ruszamy z płotem.
Wyznaczyliśmy też domek gospodarczy. M zwymiarował i zamówił materiał.
Teraz tylko produkcja
Dzisiaj postaram się zrobić kilka fotek całokształtów, bo mi się z ogrodu busz robi
Jeszcze trochę żółtej
Mam na niej fajnego złocienia (chyba to złocień )
kępa była juz tak duża że musiałam robić podpory, wiązać, rok temu okazało się że coś ją zeżarło, w środku było ogromne mrowisko , ostała się taka jedna mała łodyżka.w tym roku ma z 20 łodyg z kwiatami
to róża której nie znalazłam u nikogo u nas tylko na zdjęciach w szkółce i parę fotek zagranicznych........zaryzykowałam i jestem zachwycona i póki co bardzo polecam
co do wyglądu krzaczka, pędów i samych kwiatów........no jest po prostu bossska, zobaczymy w kolejnych sezonach jak radzić sobie będzie z chorobami których u mnie występuję już cały przekrój
My w domu mamy nazwy na części ogrodu i Mordor naprawdę był kiedyś najgorszym miejscem w ogrodzie i postanowiliśmy że ma być piękny. U mnie problem z dobrą ziemią polega na tym, że wszystko w niej rośnie bardzo dobrze, więc chwasty też i osiągają niesłychane rozmiary i rozwijają się bujnie. Jak Ewa była pod koniec maja, to nie mogła się nadziwić wielkości moich mniszków i pokrzyw - faktycznie są wybitne.
Może to i dobry sposób - robić składowiska odpadków roślinnych i trawy z koszenia w miejscach gdzie chce się mieć rabaty lub tam gdzie jest gorsza ziemia.
Dziękuję za zaproszenie, jeśli chcesz nasiona, podaj adres do wysyłki na priva, bo już będą się wiązać. I posiej teraz, kwiaty będą w przyszłym roku, bo to rośliny dwuletnie.
Dla Ciebie kilka róż:
Mordor kiedyś był właśnie nie do zapraszania, a teraz można powiedzieć że bardzo stara się być na tej rabacie. Lekko nie jest.
Ale jak już zarośnie, to będzie łatwiej, byle gęsto.
Z ciekawostek, mam już kwitnącego floksa, to odmiana niewysoka, ale zdecydowanie najwcześniejsza, nawet przed floksem maculata. Ma piękny fioletowy kolor. Nabytek zeszłoroczny, holenderski.
Matecznik knautii macedońskiej.
Wreszczie zakwitły róże Kosmos, które bardzo mi się podobają i są zdrowe, choć i one oberwały po zimie.
Prześliczna bylica Powis Castle, będzie znakomita do wypełniania rabat.
Czyli mamy tak samo z podarunkami roślinnymi. Roślina = osoba.
Mordor - to miejsce niewdzięczne, bardzo szybko zarastające bujnym chwastem i trudnow wysychające z kilkoma drzewami, w samym górnym rogu mojego ogrodu, gdzie jest niemal zawsze wilgotna ziemia i rosną duże brzoza i metasekwoja i są jeszcze trzy młodziutkie brzozy. W tym miejscu przez lata leżały stosy kompostowe i ziemia jest niesłychanie żyzna, wszystko tu bardzo dobrze rośnie, ale muszą to być rośliny, które lubią cień i wilgoć lub słońce i wilgoć. Więc rosną tawułki, odętki, funkie, krwawnice i krwiściągi, irysy syberysjkie, rdesty, bodziszki, przyworotniki i wilgocioubne trawy. I przepiękna gilenia. Będą paprocie i świecznice. Wiosną pierwiosnki kwieciste i kamasje.
Po odgruzowaniu, bo Mordor zarósł od zeszłej jesieni strasznie wysoką trawą, rzecz wygląda następująco i czeka na dalsze gęste obsadzenie:
Trzeba też zbudować ścieżkę i placyk pod drewnianą ławkę-huśtawkę.
Nie byłabym sobą, gdybym nie miała tam róż,właśnie obok nich będzie ławka - Felicite Parmentier i Variegata di Bologna. Inne zostaną tam przesadzone jesienią.
Tarczownica świetnie się tam czuje, a gilenia jeszcze bardzo młoda.
Posadzony też został tymczasowo jeden przetacznikowiec, ale chyba zostanie.