Chłodzi, chłodzi o tej porze to i polarek na plecy trzeba narzucić.
A jutro to już wyraźne ochłodzenie, tylko + 19 w południe, a rano i wieczorem ledwie 13.
Za bukiet w starym stylu bardzo dziękuję! Przy różach unikam takich wysokich bylin,. bo długo zatrzymują poranną rose na liściach, podsadzam róże niskimi bylinami: żurawką, bratkiem, macierzanką, carexem ptasie łapki
Pierwsza Qeen of England w towarzystwie smagliczki (zaprzyjażniłem się z nia i za rok też ją będę wysiewał) bratka (jeszcze) i maciejki ( jeszcze nie kwitnie ale pączki już widziałem )
Perowskia, a rzeczywiście pachnie jak szałwia - przy sadzeniu pięknie pachniało
No i te nieszczęsne/szczęsne szałwie A z tyłu te proso ( małe jakieś ale dostało dzisiaj gnojówki i jeszcze parę razy dostanie to może ruszy)
Właśnie obejrzałam wszystko.
Obraz nędzy i rozpaczy.
Wszystkie większe liście (hosty, dalie, ogórki) podziurawione i porozrzucane wokół. Kruche rozchodniki rozkawałkowane (powsadzałam do ziemi te kawałki, może się przyjmą). Wczoraj posadzone krwawniki połamane i leżące. Nawet czosnki główkowate poprzełamywane w większości. Liliowce wzdłuż podjazdu wszystkie liście mają uszkodzone. Na pierwszej róży nie został ani jeden z kilku kwiatów. Nawet jednego płatka nie ma. W warzywniku sodoma i gomora. Sałata przybita do ziemi, to samo koper i pietruszka. Z pomidorów zostały tylko kikuty. Liście, kwiaty i zawiązki wszystko na ziemi. Z kwitnących ogórków nic nie będzie, bo nie mają z czego się odmłodzić. I ...... czerwone, pokaleczone (ranne jak po wojnie) rzodkiewki wystające z ziemi. Nawet szczypior połamany.
Po czterech godzinach od gradobicia mam jeszcze na trawniku coś takiego.
Garaż w zamyśle architekta miał być pokryty płaskim dachem, wysypany żwirem, dookoła otoczony murkiem. Na etapie budowy wykonawca zaproponował zbudowanie drugiej ścianki, równoległej do murku i tak powstała donica. Nie pomyślałam wtedy, że może być problem z utrzymaniem roślin w takiej wąskiej przestrzeni (to był etap, gdy bardzo niewiele o roślinach widziałam).
Z balkonu zrobiliśmy zejście na garaż. Między balkonem a dachem garażu trzeba było zbudować też dodatkowy schodek.
A morela wygląda tak sobie. Z jednej strony wypuściła sporo nowych galazek, a z drugiej poobumierało też trochę. Kłopotliwe to drzewo już jest.