Dobrze, że się w porę zorientowałaś, że żurawki pożrą kulki. Jeszcze się nie ukorzeniły (nie wiem czy je w ogóle posadziłaś?) więc zawsze można zmienić.
Myślę, że powtórzenie 3 kulek na środku byłoby fajne. Wtedy kostrzewa poszłaby na boki.
Tak głośno myślę, że posadzenie ich w narożniku (lewym?) w trójkącie też jest warte rozważenia, ale nie pamiętam co jest obok... pergola? Ale co w tedy z kostrzewą?
Plan na długi majowy weekend został wykonany. Ranek zapowiadał nieciekawy dzień. Niebo zaciągnięte było szarymi chmurami. Wpłynęło to na moje zapędy zakupowe na lokalnym ryneczku. Zakupy z parasolką w tłumie ludzi nie należą do moich ulubionych działań. Za niecałe 10 zł zostałam posiadaczką 25 selerów, 50 porów w odmianie letniej i zimowej, 6 brukselek i tyluż sałat. Doszłam do wniosku, że zabawa w wysiew domowy w moim przypadku nie ma sensu. W życiu nie udałoby mi się wyhodować tak ładnych sadzonek. Za kiepskie warunki świetlne. Pod wieczór zrobiło się na tyle przyjemnie, że sadzonki znalazły się w miejscu docelowym.
Kupiłam też sadzonki kocanki i bakopy. Obsadziłam dwie donice na taras. Na jutro zostawiłam sobie 3 pojemnik. Stokrotki i bratki wciąż mają się dobrze.
W ogrodzie widać i czuć maj. Rośliny rosną w oczach. W powietrzu unosi się zapach kwitnących mahonii i tawuł. Szybko przyrastają parzydła. Nawet podmarznięta serduszka dumnie się pręży.
Nadchodzi czas lilaków. Na zdjęciu odmiana Palibin. Mam posadzone 3 krzaczki w trójkącie.Kwitnie klon pensylwański.