To mnie dobiło-nie wiem jakie przesłanie miała starsza Krasnalka.
Jest godz 23.30 dziś podchodzi do mnie starsza Krasnalka i mówi w pół śnie mamuś prosiłaś mnie o największy kamień,ja na to jaki kamień?no dzwoniłaś do mnie bym przyniosła największy kamień i w dłoni śpiąca trzyma kamień!!!!!!!!!!!!!!!!
nie wierzycie wiem ale to się dzieje na prawdę ,oto KAMIEŃ
ja jestem w szoku skąd w domu taki kamień
Danusia napisała:
Iwonko w zeszłym roku miałam posadzone w dwóch skrzynia po dwa rzędy (skrzynie mam 1,25 x 2,50 m). Przed ogórkami rósł szpinak nowozelandzki.
Ogórki co 15 cm, a miedzy rzędami ok. 65 cm. Rzutowo był w tych skrzyniach posiany tez koper.
W tym roku planuje jedną tylko w jednej skrzyni, czyli będzie 2 x 15= 30 sadzonek
Nie było problemu , żeby zbierać ogórki ze środkowego rzędu, ogórki były mocowane do sznurów luźno trytytkami ( niektórzy wiążą pociętymi rajstopami)
Wczesniej wysiewałam rozsadę do doniczek. Teraz planuję ok. 1 maja ( może troche wcześniej, bo mam stare nasionka i nie wiem, czy wzejdą) wysiać nasionka na mokry zwinięty ręcznik papierowy włożony do jakiegoś pojemnika, przykryć folią (szybko kiełkują nasionka); po wykiełkowaniu do doniczek.
Koło 15 maja sadzonki do gruntu, w doły pod sadzonki daję obornik, który przysypuję ziemię. Posadzona rozsadę przykrywam włókniną, która opiera się na stelażach
Co do odmian, to miałam Octopusa, Kraka i Juliana. Jakiś zasadniczych różnic pomiędzy nimi nie zauważyłam. Śremskiego nie miałam.
Ps. Jak pierwszy raz mieliśmy ogórki na sznurkach, to przywiązywaliśmy te sznurki do ogórków i to był błąd, bo wiatr wyrywał te ogórki. Teraz na dole stelażu mamy rurkę, do której wiążemy sznurki.
Aniu bardzo się cieszę z twojej wizyty, bo wiem że jesteś bardzo zapracowaną kobietką, ale z tym tekstem o ogrodzie to trochę sarkazm? Albo fotki z Iwonkowego wziełaś za moje... Dobra, nie drążę tematu... Nad stawem zaczyna coś się dziać....
Aniu nie mam niestety fotek bo nie mam łanu. Pobierając sadzonki skorzystałam z okazji i rozsadziłam resztę, niech się rozrasta. To w zamian może taka fotka, na zielono...
Najmniej przekonania mam do odmian żółtolistych. Są bardzo wrażliwe na słońce- latem mają przypalone liście albo je zrzucają.
Lubię kolumnowe Erecty, red Pillar, orange rocket. Dobrze wyglądają wśród rozplenic i na wrzosowisku. W eleganckim miejscu dobrze sprawdzają się niewielkie kuliste bordowo/czerwonolistne Admiration i Bagatelle. Te mam na froncie razem z rozchodnikiem okazałym i imperatą red baron i zwykłą.
Uwielbiam fontannowy pokrój zielonolistnych green carpet. Te mam posadzone w trójkącie w towarzystwie traw.
W żywopłocie nieformowanym mam berberys Ottawski. Ten jest wysoki. Powyżej 2m.
Wszystkie bardzo szybko startują i przepięknie się przebarwiają jesienią.