Zabrałam Laure na pierwszy shopping w życiu [nie licząc sklepu spożywczego] i co? Ogrodniczka rośnie - wizyta w sklepie ogrodniczym udana. Kupiłyśmy trawy na podjazd. Udało się dorwać rozplenicę moudry, trochę red baron oraz hortki lime light. Szkoda, że nie było hakone aureoli, ale nie ma tego złego - napadłam na swoją w doniczce i trochę donica mniej zasobna będzie. Choć jeszcze muszę parę sadzonek pobrać.
Potem razem działałyśmy na rabatkach i teraz, w jakiś 80% rabatki są skonczone.
Tło jest mało jednolite, plus czeka nas cięcie bukszpanu. Miały być cisy, ale wystarczyło mi bukszpanu, który wcześniej był ramką jednej rabatki i który w 2 lata ładnie przyrósł. Teraz będą te częściowe obwóki i kulki do formowania. Także w tym roku efektu zbyt wielkiego nie ma, ale wolę mieć bukszpany na froncie bo tutaj nigdy nie chorowały, a te w ogródku ciągle coś dopada i marnieją coraz bardziej. Pozatym cisy były jakieś mega małe a w cenie jak te większe kupowałam. No i było ich 3-4 sztuki. Jutro może przejedziemy się do innego ogrodniczego, dziś w planach osteopata i może trochę pracy w ogródku oraz konczenie rabatek.
szersza rabata: