W 2015 kupiłem 3 sadzonki na kiermaszu:
W 2016 pokazały się siewki (dosyć późno) bo mateczne zmarzły.
Tą zimę przeżyły, ściąłem niziutko pod koniec marca bo widać było zielone.
Z nasionami lotosu poradziłam sobie w następujący sposób:
- po 48 godzinach moczenie nic się nie działo, więc postanowiłam zadziałać, spiłowałam (nabawiłam się odcisków_ na tarce do stóp nasiona z obu stron i wrzuciłam do wody, pęczniały, pęczniały a dziś zauważyłam że
dwa z dziesięciu puszczają pędy
czekam na następne
Yellow River zaczyna wreszcie kwitnąć. Długo czekała i byle zdążyła przed następnymi chłodami Kindzia pisała że jej pachnie więc swoją też wąchałam wieczorem- słaby zapach. Jeszcze sprawdzę jutro w południe
Aniu, po ujrzeniu u siebie opuchlaków pod hortensją pnącą, z sympatią myślę o krecie i mrówkach, choć dzisiaj musiałam robić oprysk przeciw mszycom. Rzuciły się na niektóre róże i kaliny Roseum. Nigdy nie kupuję coli dla siebie. Jutro nabędę z morderczą intencją.
Polu miło mi, że klony budzą twoją radość wiosną
Donice pomału zapełniam
pewnie posadziłabym wcześniej, gdyby nie tee śniegi i późniejsze deszszczowe dni..
Pogoda dopisała wszak jednak słońce się schowało ale było ciepło i bez deszczu.
Dzisiejsza praca niewiele zrobiłam, liczyłam że zrobię więcej ale inne obowiązki też wzywają.
Posadziłam hostki
Akcja pieniek
Trochę usuniętej trawy