Po ostatnich okropnie wietrznych, deszczowo-gradowych dniach w końcu pogoda pozwoliła trochę nacieszyć się ogrodem...
dziś mały obchód i ocena strat po armagedonie z ostatnich dób -czyli mrozie, deszczu, gradzie, zimnych wiatrach...
Stwierdzam, że nie ma tragedii poza wszędzie rozwaloną korą i zatrważającej ilości chwastów, których w przeciwieństwie do pozostałych roślin niskie temeratury wcale nie przystopowały... liźnięte mrozem zostały tylko anabellki:
czosnki zaczynają pękać - mają spore pąki:
te 3 letnie od frontu to mizeroty w porównaniu do tych wyżej
W donicy to ta trawa będzie wegetować Czemu ma być w donicy? W donicy cała jej spektakularność spali na panewce. Ta trawa korzeni się na ok 10cm. W trzecim roku sama bryła korzeniowa ma min. 50cm (w najgorszej opcji) -do 1m średnicy. Cały czas piszę o hakonechloa macra (zielona).
Nigdy mi nie przemarzła, ani nie zawiodła.
...tak powinnaś przepikować od razu ...stipę i pomidory pikuję dwa razy.Wielosił zakwitł po wysianiu w następnym roku...wysiewałam też pstry,jest niższy i kwitnie lila.
W trawniku u mnie rosła ale słabo. Może to tyko wrażenie, bo się teraz zadomowiła i bujnęła? Może dlatego, że nawóz do magnolii jest kwaśny, a trawnik nie lubi kwaśnego wiec nie nawoziłam kwaśnym tylko miała to co trawnik...
A może to że teraz ma ładną rabatę (mi się podoba) to wygląda lepiej??
Z drugiej strony u nas magnolie są chyba w każdym ogrodzie i rosną wszędzie..
Uciekam do pracy, by nie było szewskiego wtorku... szewski poniedziałek wynagradzam sobie chwilką na forum
I ta nowa rabata mi się baaaardo podoba Czasami coś mi się u siebie podoba
70 to nie tak tragicznie Dzieci do nas do Pszczyny 55 km mają...teraz w sobotę przyjechali i jak się dokazało, że Cysia zostaje, jeszcze tego samego dnia wracali Spokój mieli, tylko z 8-letnim Kubusiem. A u nas Marcysia grzeczna jak aniołek, w domu podobno diabełek
Jutro znowu ją zobaczę, pogrzeb w rodzinie mamy, Cysia mnie nie odstąpi, tylko znowu ją będę zostawić musiała
Ty jesteś niemożliwa z tym sianiem, jest coś co Ci nie wschodzi Miruś?
Moja łazi wszędzie .. wyrwała świeżo posadzoną trawę.. dobrze, że w porę znalazłam wyciągniętą z ziemi, wyleguje się na piwoniach, obdrap[uje drzewa (muszę zabezpieczyć miłorzęba, bo wydrapany do mięsa).. jak trawa mokra to lezie po kostce
Magnolie jak je przędziorek nie dopadnie to są ładne do końca sezonu.
Lubię grujecznika, wiosną aż świeci w ogrodzie.. odbije po przemrożeniu. Kiedyś altem zgubił liście (po posadzeniu) i też ładnie odbił.. z wiekiem się zahartuje i nie będzie już się przypalał. No i mój to taka wspaniałą sentymentalna pamiątka i prezent.. póki będzie chciał jakoś żyć to ma u mnie zagwarantowaną miejscówkę nawet jak będzie paskudny Za dużo miłych wspomnień mam patrząc na niego
Zdechłe wrzosy na skalniaku tymczasowo zastąpiłam skalnicą.. ta też u mnie nie rośnie.. by pustki nie było, a to miałam tylko w okolicznej szkółce.. Zastanawiam się nad powiększeniem ilości ubiorka, albo kupnem gęsiówki (ta co była zarosła i już nie mam)...... Na razie skalnica.. i zrobi mi na złość i nie padnie
Wzajemnie Konrad O tym wiesz Nawet jak krzyczę na Ciebie to tylko z miłości Jak ta mamuśka .. a z wiekiem jestem coraz mniej cierpliwa ( czy kiedykolwiek byłam???) W nocy wnusia postraszyłam Babą Jagą.... idą mu zęby i marudzi niemiłosiernie.. swego dziecka nigdy niczym nie straszyłam.. nigdy..by nie musiał w życiu bać się urojonych strachów. By wiedział, że trzeba się bać rzeczy realnych a nie wymyślonych. A tu jedna noc.. i straszę ... zgroza..