Wczoraj skończyła się woda w studni zbierającej deszczówkę z dachu. Starczyło jej na połowę trawnikowych połaci. Trzeba było podlać po wertykulacji i nawożeniu. Całe szczęście, że wieczorem z niebios pokropiło fajnym siąpiącym deszczykiem.Padało aż do południa. Wymarzony opad dla ogrodu. Żadnej gwałtowności, wszystko powoli wsiąkało w ziemię.
Po południu dało się popracować. Skończyłam cięcie róż. Zmieliłam w rozdrabniaczu wszystkie badyle. Skończyłam porządki na zachodniej rabacie. Został mi tylko narożnik z daglezjami i trawami. Jakieś 30 m2.
Wszystko ruszyło z kopyta. W warzywniku skiełkowała posiana w marchewce rzodkiewka. Dobrze zapowiada się czosnek i szpinak. Podczas weekendu wysieję buraczki i pietruszkę. Wsadzę wreszcie dymkę.
Drzewka w sadzie mają mocno nabrzmiałe pąki. Prognoza pogody na następny tydzień jest obiecująca. Pewnie niedługo rozpocznie się kwitnienie.
Ładnie przezimowała róża Veilchenblau. Posadziłam ją pod jabłonką Royalty. Jakoś tak dopełniają mi się w głowie kolorem.
Wystartował bez koralowy i irga błyszcząca. Kończą kwitnienie wierzba i derenie jadalne.
Akcja wrzoścce została dzisiaj zakończona. Czas pokaże czy się udało.
Tak wyglądały rośliny po godzinnym moczeniu
Jak widać nie zmieniły swojego kształtu. Naprawdę ciężko było uwolnić korzenie z tej skorupy.
A to efekt moich zmagań. Nawet dołki pod miskanty sobie przygotowałam .
Też takie posadziłam, ale u mnie na razie tylko listki Piękną masz wiosnę i już ją masz
Moja jabłonka już ma coraz większe listki, więc idzie ku dobremu
Jakbym widziała swoją, no w sumie już nie, moja jednak dzisiaj u fryzjera była . Tylko,że ja się swoją nie przejmuję, tyle razy chciałam ja uśmiercic i co? Pięknie rośnie tfu tfu, bo już ją całkiem polubiłam