Alinko, dzięki

Ja taka sentymentalna jestem, uwielbiam rośliny niosące wspomnienia. Rodzinne rośliny darze szczególną estymą. Zwłaszcza te zasadzone lata temu przez bliskich, których już przy mnie nie ma. Lubię też rośliny z imieniem w nazwie. I tak swojej chrześnicy kupiłam jabłoń ozdobną Ola, mojej mamie chce w tym sezonie kupić różę Princess Anne. A dla siebie poluję na hostę Justine. Mam też cis w odmianie Tymon, to nasze rodzinne nazwisko.
Jasiu, to ważne dwa kryteria. Widoczność z domu i eliminacja zagrożenia utraty. Ja swoje chcę porozsadzać, żeby cieszyły w kolejnych miejscach. Tak samo robię z przebiśniegami, ale powoli to idzie.
Irenko, przede mną też roboty huk. Niby sporo już zrobione, ale jeszcze pracy jest dużo. Dobrze, że po zimie jestem stęskniona za pracą w ogrodzie, dzięki temu praca jest przyjemnością.
*****
Wstąpiłam do ogrodniczego i kupiłam nasiona kwiatów do warzywnika.
Z tunbergii posadzonych tydzień temu na 14 wyszło 6. Wrrr :/
Serdecznie