Żabko dostałam od Toszki, śliczna jest i bardzo się już rozrosła. Rzeczywiście jest tak jak Toszka mówiła ona tańczy na rabacie
W przyszłym roku myślę aby ją przesadzić, na razie rośnie w wąskim przesmyku na przeciw garażu
Dzięki, że pamiętałaś
Nie mogłam się powstrzymać przed zacytowaniem zdjęcia! Boska psina!!!
Aniu, świetnie wygląda Twój ogród (nie licząc kłopotów z wiązem). Wszystko wygląda jakby rosło u Ciebie parę lat, a przecież masz tyle "nowości". Super!
W tym roku aster frikartii został moim ulubieńcem . Rośnie w przedogróku drugi sezon i bardzo efektownie się zaprezentował ( w ubiegłym roku wyglądał dużo skromniej) , długo kwitnie , nie ma mączniaka, same zalety.
Pozdrawiam cieplutko Jasia
Tak własnie myslałam aby zacząć od żywopłotu i stopniowo przesuwać się do przodu. Jednak mam dziwne przeczucie, że skończy się obmyślaniem na nowo kształtu rabat...
Co to za jodła?
Muszę sie połapać w nasadzeniach. Czy to dwie różne sekwencje trójek? Co to za drzewa? I o nich pisałam, że bardzo blisko płotu są posadzone...
Do dalszej pracy zagonić nie mogłam, tak się rozsiedli
Ale jak nam je kiedyś przyjdzie wtaszczyć do góry to chyba na raty bo ciężkie strasznie, eM już sobie tego nie może wyobrazić
A tak mi się w przydomowym podobają Jak nie znajdę do przydomowego lepszych to może je zostawię
zgrały się z donicą i ze studnią....
Wolałabym nie wklejac bo nie ma co oglądac ale jak chcesz to wkleje. Na jego miejsce posadziłam azalie japońskie ale mysle jeszcze nad jakims pionowym akcentem i jak dotad nic nie wymysliłam ale nie spieszy mi się.
Nie Violu, to 2 zdjęcia borówki. Piwonii jeszcze zdjęć nie robiłam, a ta krzacasta się tak pięknie nie przebarwia. Ale muszę jutro sprawdzić co z nią. Że żyje to wiem, ale to pierwszy rok u mnie i mikrutka była, mus zabezpieczyć na zimę, Kopczykowanie jej zrobię razem z różami.
Tak wyglądają te nieszczęsne jarząby. Ten z listkami był w sierpniu podlewany przy okazji spryskiwania nowych nasadzeń na rabacie zewnętrznej. Ten bez listków nie był.
Rosnący kilka metrów dalej klon ginnala jest cudownie zielony.
Natknęłam się wczoraj na recenzję napisaną przez Hannę Krall o książce Justyny Dąbrowskiej "Nie ma się czego bać. Rozmowy z mistrzami". Brzmiała tak:
" Nie należy się peszyć czymś tak trywialnym jak krótkość życia.
Poza tym trzeba uważnie zamiatać podłogę. Nie po to, żeby była czysta, tylko żeby uważnie żyć każdą chwilą.
Poza tym nie warto mieć pretensji do całego świata.
Poza tym mąż ma mieć ugotowany obiad.
No i nie trzeba wstrzymywać oddechu na widok staruszków, nawet niechlujnych. Starością nie można się zarazić.
Trzeba zarobić sobie na dobra starość. Najlepiej- mądrym życiem.
Spieszmy się mądrze żyć- zdają się mówić bohaterowie książki Justyny Dąbrowskiej. Mądrej, ważnej książki."
Mnie zaciekawiło. Sporo ostatnimi czasy rozmyślałam o starości.
Zakwitła i w sadzie jabłonka (szara reneta). Rajskie jabłuszka dojrzały.