Dziś pomajstrowałam przy osi czasu i cofnęłam się do roku 2008.
Więc tak to drzewiej bywało:
A tu czekamy, czekamy, i ... czekamy kiedy wzejdzie trawa:
Dnia 16 lipca AD 2016 deszcz był mi nie straszny i oto prezentuję stan dzisiejszy:
A za rok będzie jeszcze piękniej, bo:
a) perukowiec się rozrośnie i dostanie jakiś żwirkowy lub roślinny dywanik u stóp,
b) te łyse placki co to obok "ronda" się prezentują zostaną obsadzone
c) zmniejszy się różnorodność gatunkowa goszcząca aktualnie w trawniku i wszystko co trawą nie jest będzie skutecznie zwalczane.
A za kilka lat to będzie cud, miód i orzeszki, bo:
a) postaram się wchłonąć, przyswoić wiedzę ogrodowiskową i skutecznie jej używać,
b) perukowiec będzie wyższy, bo będę próbowała go poprowadzić o jakiś 1 m wyżej i na tym poziomie niech się rozrasta (teraz taki mały i niski, bo innego nie mieli, a na wyższe drzewo w burgundzie to mnie aktualnie nie stać więc będę pracować nad perukowcem za 35 zł kupionym).