W końcu udało mi się wykopać uschniętego ambrowca i tak jak obiecałam dodaję zdjęcia. Wydaje mi się, że przyczyną był słaby korzeń a właściwie jego brak, choć z drugiej strony nie wiem dokładnie jak powinien wyglądać zdrowy okaz. Tu jeszcze z ziemią.
I bez ziemi.
Irenko, dziękuję za komplementa, dużo pomógł mi lekarz endokrynonolog, naturalnie w ogrodzie, bo chwasty rosną i wszędzie wyłażą...na zdjęciach nie widać, focę w ulubionej perspektywie