Z niewiadomych powodów:
- kocia trawka zasiana w domu - fuj, nie smakuje
- zwykła trawa w ogrodzie nawet "hrabiostwa" nie dotyczy
Za to obdzyngalać najdroższe i najładniejsze...to od samej wiosny (zwracanko futerka razem z trawką dla odmiany zawsze w domu a nie w ogrodzie)
Na dolnych zdjęciach masz tojad. Te siewki to może malwa? Nie wiem, bo nigdy tojadu nie siałam.
Pozdrawiam serdecznie. Podglądam z ukrycia, ale bardzo rzadko coś u ciebie piszę.
Edziula Ty dasz radę to łatwizna Tylko dużą tuję będzie trudniej logistycznie ciąć
Cięłam od sznurka. Owinęłam tuję sznurkiem tak jak skręt miał iść, ale nie ciasno bardzo tylko tak delikatnie, żeby ułożenia gałęzi nie zaburzyć zbytnio i potem pierwsze cięcie zrobiłam nad sznurkiem. Wtedy zarysował się jakby kształt świderka, ale jeszcze mocno koślawy Kolejny etap cięcia to już "na oko" kształtowanie. Moje oko kiepskie w tych tematach, ale jakoś poszło Po pierwszym cięciu szału nie było, dopiero cokolwiek po drugim było widać co autor miał na myśli Drugi sezon i kolejne to już kosmetyka tylko. Ładnie się zagęszcza i jest coraz łatwiej. Dasz radę
Wiesz, czasami warto mieć serce z kamienia. Gdybym była na Twoim miejscu to wykopałbym tą róże i obejrzała sobie korzenie. Piszesz, że znów wypuściła dziczki. To usamodzielnianie się róży z podkładki bardzo osłabia tą szlachetną. Może nie warto jej ratować. Najwyraźniej okulizacja się tu niezbyt powiodła. A może i ta szlachetna wypuszcza własne korzenie? Wg mnie nie ma co czekać.
I wolnym krokiem wracamy przed dom
Bukszpany jeszcze nie posadzone, ani na rabacie, ani w donicach
widać dekiel od beczki do której wpada deszczówka z rynny.
dziś zimno i prac ogrodowych dziś nie będzie, ogarnę trochę dom i pracę zawodową. Poza tym jestem chyba zmęczona tym tygodniem...