Remontowo w sobotę działałam, we wtorek też
szlifowanie desek na wyścigi z pogodą
nie sypało, a zrobiło się biało
kurtka ucierpiała mocno, ale to robocza stara kurtka
Malowałam ja i nie mam zdjęć
O ja głupia, a taka fajna metamorfoza była
Tu blaszak już pomalowany, panele zamontowane ponownie (jeżu, ale się nasłuchałam )
Kładziemy podłogę
No to dalej do roboty. Z przerwami i nieregularnie, bo mężaty rzadko w domu i tylko na chwilę.
Ma być jeszcze podłoga, ale w 2022 nie zdążyliśmy. I całe szczęście, bo to srebro blaszaka doprowadzało mnie do szału.
Wiosną 2023 zapadła decyzja.. hmmm... ja wymyśliłam, a eM z bólem zaakceptował, ale co się nagadał...
Ściągamy panele i malujemy blaszaka na kolor antracytowy. W międzyczasie zrobiło się ogrodzenie właśnie w tym kolorze więc będzie git
Troszkę mi było lepiej, ale teraz blaszak kole w oczy trzeba go zasłonić.
Zaczęłam szukać i znalazłam sposób.
Przyjechały hmm...jakby je nazwać? panele i blaty? Gotówce, tylko pomalować i montować.
Dzięki, energetyczne doprawdy jest ono. Nie mam czasu obecnie na takie sesje (maluch na pokładzie, a w ziemie aranżuje/dekoruje wnętrze domu), kasa lokowana jest w inne elementy. Takie czasy nastały, że wgrywasz 12 selfie w aplikacje, a potem sztuczna inteligencja Ci podaje na tacy kilka zdjęć z sesji, w pięknych strojach, plenerach.
Nie mam akurat foto jak nakryłam go w kocimiętce, ale buszował w niej w podobnej pozycji jak na tym zdjęciu. Całe szczęście na razie po wybrykach ocierania się nie ma większych uszkodzeń. Mimo to dokupiłam Six Hills na rozmnożenie na tyły ogrodu. Rzeczywiście kozłek to waleriana, a zapomniałam, że u fryzjera Puszkowi ją podają i mu się podoba.