Daga, kopać się z koniem nie ma sensu.

Życie rzadko kiedy ściele nam kwiecie u stóp. Wybrałam strategię cieszenia się drobiazgami. I to jest dla mnie dobra opcja.
Malinki jesienne są!
San Marzano, póki co, opierają się zarazie. Może uda się zrobić suszone pomidorki.
Dojrzewają gruszki, zjedliśmy pierwszą w tym sezonie dyniową. Zniewalające upały mają się ku końcowi. Zaczytuję się książkami Jakuba Małeckiego. Znasz? Dla mnie są świetne. Zalety czytnika reklamuję po wszystkich znajomych.
Czerpię, ile się da z tego, co mi dane.