Zakupiłam Hebe latem, pięknie rosła w doniczce na balkonie, pokazały się nowe listki oraz kwiatki było wszystko pieknie.... do czasu
Zimą otuliłam je agrowłókniną z obawą przed mrozami....i co porażka... Czy one odbiją na nowo, czy mam sobie już dać spokój....
Tak to wygląda niestety
Ale ci ludzie, którzy postawili biały domek - widać w głębi zdjęcia- zostali obudowani doszczętnie wokół. Im należy się współczucie. Ja mieszkam w bliźniaku, w dodatku kupionym. Nie jest to moje dzieło życia
Wreszcie słonko wyjrzało gdybym wiedziała, że tak będzie to wczorajsze sadzenie odłożyłabym na dziś a tak to nam nosy zmarzły.....może dzisiaj uda się posadzić irysy i ponawozić resztę
Nie że się czepiam Jakoś mi ta cała rabata dalej nie pasi no nie czuję jej :
Tak jak jest tu narysowane to w pierwszej części ok.10-12 m miały być z tyłu miskanty póżniej hortki a przed hortkami ice dance i jarzmianki
I dalej graby zawilce i hosty i tu ok.24 m.
Teraz myśle żeby jakoś przemieszac faktycznie te hortki w tych grabach albo dac tylko kilka grabów np. 5 i dalej coś pomyśleć innego .
Znalazłam ciekawą inspiracje na zawilce w hakone. Co myślicie . Dodam że hakone będzie w bukszpanach przy tych 3 grabach koło domu ? https://pl.pinterest.com/pin/537054324295497435/
Tylko tu jest ta złota hakone a ja myślę o tej zielonej.
kilka lat temu kupiłam ją zdechłą niemal na amen w Obi. Była z przeceny, kosztowała może z 5zł. Teraz już ten market nie ma takich przecen.
Jak kupowałam ją miała pół jednego patyczka. Po kilku latach powiem tylko tyle, że nie jest to super wielka hortka. Raczej słabo przyrasta (wiesz, że jak dla mnie to plus) ale kiści kwiatów ma multum i duże jak wielkie talerze.
Dodatkowo ona jest jak kameleon - najpierw typowo jak każda ogrodówka
Potem kwiaty zielenieją, tylko po to by....
nabrać czerwonego koloru
w praktyce kwitnie od połowy maja aż do momentu kiedy mróz zetnie kwiaty
Moja bergenia po zimie. Bardzo ją lubię i coraz bardziej doceniam
Tutaj przed domem już posprzątane:
Za tą rabatkę wezmę się dziś. Trzeba przyciąć stipę, jeżówki, wyskubać molinię
Irenko jak patrzę na poczynania twojej suni to przypomina mi się jak kiedyś wrzosy sadziłam. Szykowanie terenu, postawione w donicach kilkanaście sztuk- przymiarka. I trafiła się przerwa obiadowa. Wychodzimy później a wrzosów nie ma. Ba- razem z doniczkami zniknęły. A nasz piesek zaciągnął wszystkie do siebie i porozrywał na takie kawałeczki, że nawet nie było z czego sadzonek zrobić. I jak jakiś kwiat zakwitł to od razu obgryzał. Nigdy nie miałam tak pięknie rozkrzewionych krzaczków.
A czy mówiłam już jak pięknie wykiełkowały rozplenice z nasionek od ciebie?
Juzia, nie wszystkie tak ładnie wylazły jeszcze. Te są drugi sezon. Bardzo jestem ciekawa, czy zakwitną?
Na innej rabacie mam tulipanki Prinses Irene. Piszę o nich, bo cebulki się nie podzieliły po wykopaniu na małe, były dorodne, i na te liczę, ze będą kwitły. I mają jeszcze malutki listki wystające z ziemi. Będą później
Hiacynty, co sadziłam jesienią, nawet się nie pokazały. Nic normalnie nie wychodzi, z lupą szukałam. A te, co kiedyś wsadziłam, co w doniczkach kwitły w domu są takie: