Dzięki za odwiedziny Bożenko. Nie zaginęłam. Jutro, a właściwie dzisiaj miałam lecieć na jarmark bożonarodzeniowy do Brukseli, ale zrezygnowałam ze względu na nieciekawą sytuację. Bilety przepadły, na szczęście nie były drogie.
Szpiglasową szliśmy wiosną - wszędzie jeszcze śnieg leżał i było chyba nawet fajniej niż latem. Trasa od Morskiego Oka prowadziła skrótem - latem trzeba się cofnąć trochę w dół asfaltem żeby wejść na szlak...zimowy biegł od stawu.
Łańcuchy były pod śniegiem, ale daliśmy radę
Widok ze Szpiglasowej na 5 stawów
I po drugiej stronie - schronisko i ciepły posiłek....a potem szarlotka.....i dłuuuugi wieczór w miłym towarzystwie (to moje ulubione schronisko...zawsze są fajni ludzie)
Aniu jak krew z nosa i po grudzie idzie u większości z nas .....może prócz Irenki.....ja zganiam na pogodę właśnie i tą beznadziejna porę roku bez słońca i kolorów
Na poprawę humoru zostawiam
Jak miło że jesteś z fajnymi wspominkami. Ta róża mnie ucieszyła - stale mam ją na liście i mnie dręczy -pokaż jeszcze róże.Te kolory teraz są bardzo przyjemne.