O zimowitach rzeczywiście
Toszko nie wspomniałam, ale one u mnie już przekwitły właśnie.
Buziaki odwzajemniam,
Pszczółko
Juzia, do usług - fotki (jeśli się uda).
Na początek - moje marne w tym roku zimowity. Dużo gorsze niż w ub. roku. Może to ta susza im zaszkodziła.
Tak jak i rodgersji - obeschły jej brzegi liści. Ale dzielna była przez cały sezon, pomimo suszy i miejcówki pod drzewem.
Uwielbiane przeze mnie kotki rozplenicy.
Ogród opanowały werbeny.