Placyk pod huśtawkę gotowy

A tak to było. Najpierw zbierałam różno-kolorowe zwykłe kamienie. Jak już było ich na tyle, pogrupowałam je mniej więcej kolorami, o tu widać
Ukłon w stronę mojego emusia, bo gdyby nie On nie wiedziałabym jak to ugryźć. Własnoręcznie mieszał beton, wypoziomował też wszystko żeby było w miarę równo i poprawił po mnie co nieco

. Słowem - zrehabilitował się po ciachnięciu winobluszcza
tu już ostatnie szlify. Wysypaliśmy troszkę drobnego żwirku, żeby powchodził w szczeliny. Resztę wymieciemy jak już beton całkiem zwiąże.

.