Dzisiejszy dzień mnie dobił. Mieli wykopać dziury pod 8 słupów, wylać w nich fundamenty z kotwami, a co jest? Cały dzień roboty i 4 małe dziury, 3 zaczęte, 1 wcale. Taka skała, że nie daje się nic zrobić

M wypożyczył nawet taki świder-wiertnicę spalinową i nawet to nie dawało rady. Jutro od rana będą znowu walczyć, a póki co wlewam wodę w dziury i może coś nasiąknie, choć nie wiem, bo za bardzo ta woda nie chce nawet wsiąkać. Po prostu załamka. Miało być dziś wylane, jutro pierwsza wywrotka betonu z kruszarki miała przyjechać, a tak musiałam przesunąć na sobotę