Przyszłam sie przywitać i zobaczyłam ten widok na początku i już czuję, że przepadłam
W wolnych chwilach poczytam wszystko od początku bo lubie znać całą historie jaka jest w wątku.
W warzywniku żywopłot jest z Gracków Kocham je tak wielką miłością, że co jak co ale one musiały zostać
Sad brzmi dumnie i pysznie! A własne owoce w dzisiejszym, chemicznym świecie to skarb.
Trzy lata temu znalazłam w lesie stary sad. Są tam jabłonie, grusze i śliwy. Przetwory z solą z takich owoców to bogactwo współczesnego swiata.
Ja mam na to bardzo życiową odpowiedź, bo sama przeszłam tę drogę od „nie chcę ogrodu” do „dajcie mi więcej ogrodu”.
Dawno temu, jeszcze zanim wciągnęły mnie „Maja w ogrodzie”, forum i Pinterest, zdarzało mi się przeglądać ogłoszenia domów - tak bardziej orientacyjnie, żeby zobaczyć ceny, okolice, co jest na rynku. I jedno ogłoszenie zapadło mi w pamięć bardzo konkretnie.
Było tam mocno podkreślone, że razem z domem sprzedawany jest piękny, zadbany ogród, a wartość samego ogrodu oszacowano na 150 tysięcy złotych.
I wiesz co? Mnie to wtedy… odstraszyło. Serio! Bo ja wtedy kompletnie nie miałam świadomości:
– ile kosztują rośliny,
– czym są jakieś kolekcjonerskie odmiany,
– ile kosztują ścieżki, obrzeża, cała infrastruktura,
– i przede wszystkim… jak się tym w ogóle opiekować.
Dla mnie wtedy 150 tys. w ogrodzie to było jak „dorzucamy pół mieszkania do ceny domu”. Wolałam w tamtym momencie pustą działkę niż „problem do utrzymania”.
Potem przyszedł etap szukania działki pod budowę i… z automatu celowaliśmy w takie totalnie puste. Bez drzew, bez niczego. Bo nasłuchaliśmy się o pozwoleniach na wycinkę, problemach z korzeniami, kolizjach z domem, instalacjami itd.
A teraz, po kilku latach mieszkania i zakładania ogrodu, patrzę na to zupełnie inaczej, bo u nas latem jest po prostu patelnia. Drzewa mamy młode (świadomy wybór - koszty i ryzyko przyjęcia), więc na cień jeszcze chwilę poczekamy.Mając pustą działkę mogłam wszystko rozplanować dokładnie pod siebie: gdzie drzewa, jakie gatunki, żeby nie kolidowały z domem, dachem, fotowoltaiką, przyszłym basenem itd.
Więc odpowiedź chyba brzmi: to zależy na jakim etapie jesteś.
Dla jednych gotowy ogród to luksus i skrócenie drogi. Dla innych - na początku bardziej stres niż radość. Ja byłam kiedyś w tej drugiej grupie… a teraz już wiem, ile taki ogród naprawdę jest wart.
Tak myślałam, że dla większości ogród kojarzy się z niepotrzebną pracą...ale cieszę się bardzo, że trafiliście na pasjonatów bo żal byłby wielki aby nowi włascieciele nie docenili takiego ogrodu.
Tak podejrzewałam, że zielarskimi tematami będziesz zainteresowana, a warzyw będę duzo pokazywać bo mam ich sporo. Wiesz, że prawie nie mam już traw w drugim ogrodzie...Gdzie nie spojrzeć to rośnie jedzenie
Myślałam, że ludzie będą chcieli mieć ładny ogród, ale większość kręciła nosem....że za dużo roboty.
Ale w końcu trafiliśmy na takich, którym spodobał się najpierw ogród
Dziękuję Haniu za miłe powitanie
Tak, ze zdrowiem już dobrze. Organizm powrócił do równowagi, teraz tylko dbać o siebie.
Jak za starych czasów-macham serdecznie i ściskam
Na opuchlaki polecam gnojówkę z wrotyczu. Jeśli nie ma roślin w pobliżu to można lac bez rozcieńczenia. Jeśli są rośliny to co tydzień w rozcieńczeniu 1;9.
Cześć Lidko
Miło mi Cię poznać i podziwiam za przejrzenie wątku choć nieskromnie przyznam, że to kopania wiedzy i można tu znależć wiele cennych i mądrych rad.
Mam nadzieję, że od nowa się tutaj odnajdę