Może poznam odp na to pytanie za jakiś rok bo syn planuje kupno domu z rynku wtórnego takiego do małego odświeżenia. Zobaczymy przy oglądaniu jakie te ogródki bedą
Myślałam, że ludzie będą chcieli mieć ładny ogród, ale większość kręciła nosem....że za dużo roboty.
Ale w końcu trafiliśmy na takich, którym spodobał się najpierw ogród
Tak myślałam, że dla większości ogród kojarzy się z niepotrzebną pracą...ale cieszę się bardzo, że trafiliście na pasjonatów bo żal byłby wielki aby nowi włascieciele nie docenili takiego ogrodu.
Jak to dobrze, że masz się gdzie wyprowadzić. Gorzej byłoby, gdybyś w nowym domu miała etap wykończeniówki z milionem problemów do natychmiastowego rozwiązania, pakowanie w starym domu i przeprowadzkę do nowego lokum. My musieliśmy się przeprowadzić do niewykończonego domu. Spaliliśmy na materacach, kuchni nie było, na szczęście działało już WC i łazienka. Ciężko było, ale teraz wspominam ten czas z rozrzewnieniem.
Gratuluję szybkiej sprzedaży domu i życzę powodzenia w szukaniu ekip do kolejnych prac na budowie.
____________________
Hania-To tu- to tam-łopatkę mam!
"Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu."
~ Władysław Tatarkiewicz
Ja mam na to bardzo życiową odpowiedź, bo sama przeszłam tę drogę od „nie chcę ogrodu” do „dajcie mi więcej ogrodu”.
Dawno temu, jeszcze zanim wciągnęły mnie „Maja w ogrodzie”, forum i Pinterest, zdarzało mi się przeglądać ogłoszenia domów - tak bardziej orientacyjnie, żeby zobaczyć ceny, okolice, co jest na rynku. I jedno ogłoszenie zapadło mi w pamięć bardzo konkretnie.
Było tam mocno podkreślone, że razem z domem sprzedawany jest piękny, zadbany ogród, a wartość samego ogrodu oszacowano na 150 tysięcy złotych.
I wiesz co? Mnie to wtedy… odstraszyło. Serio! Bo ja wtedy kompletnie nie miałam świadomości:
– ile kosztują rośliny,
– czym są jakieś kolekcjonerskie odmiany,
– ile kosztują ścieżki, obrzeża, cała infrastruktura,
– i przede wszystkim… jak się tym w ogóle opiekować.
Dla mnie wtedy 150 tys. w ogrodzie to było jak „dorzucamy pół mieszkania do ceny domu”. Wolałam w tamtym momencie pustą działkę niż „problem do utrzymania”.
Potem przyszedł etap szukania działki pod budowę i… z automatu celowaliśmy w takie totalnie puste. Bez drzew, bez niczego. Bo nasłuchaliśmy się o pozwoleniach na wycinkę, problemach z korzeniami, kolizjach z domem, instalacjami itd.
A teraz, po kilku latach mieszkania i zakładania ogrodu, patrzę na to zupełnie inaczej, bo u nas latem jest po prostu patelnia. Drzewa mamy młode (świadomy wybór - koszty i ryzyko przyjęcia), więc na cień jeszcze chwilę poczekamy.Mając pustą działkę mogłam wszystko rozplanować dokładnie pod siebie: gdzie drzewa, jakie gatunki, żeby nie kolidowały z domem, dachem, fotowoltaiką, przyszłym basenem itd.
Więc odpowiedź chyba brzmi: to zależy na jakim etapie jesteś.
Dla jednych gotowy ogród to luksus i skrócenie drogi. Dla innych - na początku bardziej stres niż radość. Ja byłam kiedyś w tej drugiej grupie… a teraz już wiem, ile taki ogród naprawdę jest wart.
Zrobiony ogród to duży plus. Ale jest jak Patrycja piszesz - wszystko zależy od punktu widzenia i tego na jakim etapie życia się jest. I co się już przerobiło.
Wyciąć drzewo to nie problem, wykarczować korzenie przed budową na etapie fundamentów to też mały pikuś. Za to czekać 20 lat aż drzewa urosną - trzeba mieć na to czas