Spróbuj poczekać na siewki, albo zbierz nasiona i wysiej do doniczki. Caradonna dobrze powtarza cechy w siewie. Nie widać różnicy między odmianą a siewką. Ja już muszę wyrzucać, pomimo, że wycinam kwiatostany po przekwitnięciu. Piękna wisteria, już widać jej potencjał
Cudowne, dobre dla nich znalazłaś miejsce i odpowiednio zadbałaś . Moje po przesadzaniu dwa lata temu ledwo się zebrały, himalajskie mają tylko dwa kwiaty. Muszę nadrobić
Na Sibeliusie widzę już jeden kwiatek, na fotce podobny do mojego kolor, jak go oceniasz?
Po zimowych solidnych opadach śniegu i wiosennych deszczu oraz manewrowaniu po drodze ciężkiego sprzętu byliny i trawy na przedpłociu straciły wigor. Kocimiętki zalewała woda, trawy częściowo wygniły. Część roślin wgniotły koła pojazdów. Chwilowo jest jak jest. Przy ambrowcu dobrze sobie radzą irysy bródkowate i syberyjskie. Rosną na nieco podwyższonej miejscówce.
Bożenko, to skojarzenie z kieratem albo orką na ugorze.
A dzień świstaka też mogę uznać za swój dzień. Wydaje mi się, że zrębkowałam, a górka gałęzi wciąż jest długa i szeroka.
Dzisiaj dzień lenia! Tak dla odmiany. Od rana do 14 padało. Chwilami intensywnie.
Bardzo potrzebny był ten deszcz.
Kilka dni temu w ogrodzie zamieszkał kret, który niestety upodobał sobie wiejską...dzisiaj naliczyłam 15kopców Nie bardzo jestem w stanie coś z tym zrobić, pod kopcami poznikały młode sadzonki jednorocznych wszelakich, dalii boję się ruszać, ale też obsypane są ziemią. Uchował się jak na razie fragment rabaty pod czarnym bzem - czyżby jego zapach odstraszał krety? Żeby nie było tak marudząco na koniec, to wstawię jeszcze kwitnące melony. Na razie to meloniki, ale liczę, że jeszcze urosną
Przyjemnego weekendu
Pierwsze kwiaty pokazała też Elisabeth Oberle, bidulka zmaltretowana przez ostatnie przymrozki.
Orienta Djamila cały czas czaruje, chociaż mocne słońce niestety przypala jej kwiaty. Niestety chyba będę musiała zmienić jej miejscówkę.
Z nowego drzewka też się cieszę. Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, że kolor liści może mieć tak duży wpływ na odbiór ogrodu. Tknęło mnie, kiedy bordowolistny perukowiec wydał mi się okropnym ponurakiem, a przecież to w sumie piękny krzew.
To przeładowanie jest wynikiem zakupu mikroskopijnych sadzonek. Zupełnie nie miałam wyobraźni i wiedzy, że rośliny rosną tak szybko i bujnie.
Oswajam nowy widok. W tym sezonie pewnie będzie straszył raną po operacji.
A na wirażu rozbuchały się piwonie. Próbowałam je dzielić, ale nowe sadzonki produkują tylko drobne listki. Głębokości sadzenia dopilnowałam. Muszę teraz zwrócić uwagę na wilgotność i zasobność składników pokarmowych.
Te pachną pięknie Fimbriata, Félicité Parmentier, Duchesse de Montebello, Kórnik, MW(w tym sezonie w koncu wzięła się za siebie i jest w stanie utrzymywać kwiaty bardziej w pionie ) i większy fragment starej różanki.
Wszelkie prace ogrodowe staram się dostosować do swoich sił. Wczoraj największe gabaryty miała choina kanadyjska, ale ją mogłam przesunąć 4 metry bez dźwigania.
Kilka lat temu przenosiłam spore serby naprzeciw tarasu. Wtedy wykorzystałam obecność pacholęcia w domu. Sporo ważyły. Musiałam zrobić przesłonę balkonu i okien tarasowych sąsiada. Czułam się jak podglądaczka, bo niemal widziałam, co sąsiad je. Te serby kupowałam w pęczkach jako 30 cm badylki.
Jeden z nich zatrzymał się we wzroście z powodu zacienienia. Wciąż miał niecałe 50-60 cm. I to jego przeniosłam na front. Lata temu na tej frontowej rabacie rósł świerk kłujący. W plecach miał 3 tuje przy furtce i dwa serby od strony kompostownika. Wystraszyłam się tempa wzrostu tego świerka i jego podatności na brązowienie igieł i podarowałam go sąsiadom jako świąteczną choinkę. Zrobił się spory prześwit z widokiem na słup energetyczny, więc dosadziłam tam serba. który był zszedł po tej zimie. zaczynam , więc od nowa zabaw z "zaplombowaniem" tej dziury.
O dziwo, w wiązce serbów, które kupiłam, dwa egzemplarze okazały się być serbem pendulą. Ten malutki będzie miał w tej trójcy kolegę.
Lewy pendula, prawy zwykły.
Rówieśnik tego po lewej.
Widok z zapłocia.
Przypomniała mi się przy okazji książka "Sekretne życie drzew". Autor pisał tam o przypadkach kilkudziesięcioletnich drzew, które potrafią mieć 2-3 m wzrostu. Nie rosną w górę, bo stare, kilkusetletnie drzewa zabierają im światło i przestrzeń. Kiedy takie stare drzewo pada, to dopiero wtedy strzelają w górę. Z tym moim chyba było podobnie.