Kasiu, dokładnie na szpaler je zbieram, szkoda tylko, ze będzie kilka odmian, ale to już zobaczę, jak się ukorzenią, zobaczę, które wybiorę.
Jeszcze nie wiem,ile będę potrzebować, ale chciałam je posadzić wzdłuż ściany z żywopłotu w kąciku z ławeczką. To zadanie na drugi rok
Ten teren jest jeszcze niezagospodarowany, dzika trawa, drzewka owocowe i kompostownik
I jeszcze kupiłam Evergoldy - coś dla rozjaśnienia- kupiłam dlatego że nie za drogie a takie ładne jak kupowałam w tamtym roku i były śliczne. A złotych trawek nie znalazłam.
Dobra teraz pokażę co wczoraj narobiłam
Patrzę i nie wiem czy to ma sens ,dlatego zanim obstrzygę kuleczki i wysypie korę popatrzcie fachowym okiem .
Może jednak jeszcze coś zmienię.....
Tujka z kostka wyleci ale dopiero jak przygotuje rabatę pod murem
Z tyłu posadziłam ML ,jak za duże urosną to zwiążę
Potem zrobię jeszcze porządek z Chopinami
Zasłaniam tło bo tam bałagan jeszcze jest
Wiem ze to nie do końca wyszło ,więc śmiało walcie opinie
Juzia, u dziewczyn i u Mirki, czytałam, żeby wsadzić najlepiej prosto do ziemi, wsadzić tak dwie trzecie, a na wierzchu zostawić jedno, dwa oczka, posadzić w cieniu, podlewać i zapomnieć o nich w sensie, żeby ich nie ruszać, aż będą silne, czyli co najmniej do jesieni, albo do wiosny następnego roku. Ja posadziłam w ogrodzie od strony południowej, ale zaraz za żywopłotem, który daje cień i zacisze. Najtrudniej miałam z pierwszymi patykami, które przywiozłam do ogrodu bardzo wcześnie, bo tak mi jedna pani dała ze swojego ogrodu, której nawet nie znałam, ale zagadałam, bo jesienią u niej widziałam sporo hortensji. Dostałam wtedy po 5 patyków z kilku odmian, także Annabel, ale zanim dojechałam z nimi do domu, to już nie pamiętałam, które patyki od których hortensji były. Ziemia byłą zmarznięta, więc te pierwsze wsadziłam do ziemi z worka do dużych donic i zostawiłam w garażu na miesiąc, aż pogoda był w miarę normalna.
Te bujnęły się najszybciej. Chyba nie wszystkie. (proszę nie patrzeć na zielsko, pielenie po niedzieli )
Potem już dołowałam do ziemi, nawet o ukorzeniaczu zapomniałam. Faktycznie Vanilki od Any najlepiej ukorzenione, a limki słabe, raczej wcale. Potwierdzam twoje doświadczenia.
Prace w ogrodzie trwają. Trawa po tygodniu wschodzi. Zrywam darń pod drzewami, żeby zrobić nasadzenia.
Chę wykorzystać stare cegły na dróżkę przy domu, później połączę ją z płytami. Niepotrzebnie dałam matę pod cegły, bo i tak nawieje trawy w szczeliny - no i dobrze.
Doniczki owinęłam w zaprawę klejową, bo denerwował mnie plastik.
U mnie tez ostatnio był taki gość, synek jak ja zobaczył to zakręciły mu się łzy w oczach, broda zatrzęsła i mówi mamusiu ja nie chce żeby od nas odchodziła, wchodziła męzowi pod nogi i po recach się wspinała, jakaś towarzyska, więc byliśmy zmuszeni ją przygarnąć
Od rana próbuję zrobić nowe fotki ale szybko wróciłam do domu bo wieje i zimno, może po południu trochę się uspokoi, przez chwilę tylko załapałam się na promienie słoneczne: