Ooo, jak fajnie że pokazałaś jak to wygląda w trakcie, cały czas z tyłu głowy mam marzenie o doprowadzeniu ujęcia wody gdzieś w głąb ogrodolasu. Precyzyjna robótka! Może nie masz porównania i dlatego nie robi na Tobie wrażenia, ale serio nie każdy by tak schludnie tą łopatą machał
Podpowiedz proszę, z czym sadzisz epimedia, żeby nie zagłuszyć ich delikatnej urody? Mam pierwszy raz, posadziłam z miodunkami, ale miodunki zdecydowanie dominują.
Frontowa in progress.
Zawilce i reszta drobnicy wykopana czeka na sadzenie. Może uda się jutro.
Zaraz będę przekopywać z kompostem i obornikiem przekompostowanym. Pomiędzy grabami będę dodawać dobroci do dołków. Tyle tam korzeni, że nie ma mowy o przekopaniu całości.
Edit: stwierdziłam, że nie będę przekopywać. Rozsypałam w miarę równo i przemieszałam lekko z wierzchnią warstwy. W trakcie sadzenia i tak wszystko się wymiesza .
Nic się nie zmieniło, guzy dalej rosną sobie w najlepsze i zajmują węzły chłonne. W poście powyżej napisałam więcj, ale nie chcę kopiować go za każdym razem. Jestem szczerze wzruszona Waszym zainteresowaniem i bardzo dziękuję.
Zeby nie zaprzątać sobie głowy złymi myślami dziergam kolejny sweter, tym razem taki długi jak płaszcz.
Tu cienki sweterek, taka delikatna mgiełka.
Dziękuję za pamięć i wsparcie. Niestety u mnie jest gorzej niż zakładano. Już byłam na sali operacyjnej, stres nieziemski. Tam lekarz sprawdził moje węzły chłonne głowicą, która jest na sali operacyjnej i było źle. Jeśli by usunął wtedy oba guzy i wszystkie węzły chłonne mogłabym mieć problemy z prawą ręką. Stwierdził, że byłabym okaleczona. Zaproponował najpierw chemię, a później dopiero operacja. Muszę powtórzyć trzy biopsje, usg, rezonans i badania krwi. To wszystko strasznie długo trwa, ale ostatnie badanie mam 14V. Na dodatek przyplątało mi się kolejne choróbsko i muszę łykać dodatkowych 5 tabletek. Wyścig z czasem i walka o sprawność trwa.
Mirko nic nie poszło do przodu, a wręcz cofnęłam się z leczeniem. Opisałam co zaszło w odpowiedzi do Margo2 powyżej.
W ogrodzie maj wygląda pięknie, trochę przymrozki poniszczyły rośliny, ale najbardziej ubolewam nad glicynią, bo zapowiadała się rewelacyjnie.
Dziękuję za wsparcie, ja staram się podchodzić z pozytywnym nastawieniem do problemu, tym bardziej jak nie mam na coś wpływu. Za miłe słowa ślicznie dziękuję. Kolejny sweterek na ,, koło domu,,
W ogrodach majowych szaleją tulipany, u mnie już żonkile kończą kwitnienie powoli. Pierwiosnki pięknie przyrastają i kwitną, uwielbiam je. U mnie te ostatnie przymrozki zmroziły pąki glicynii. Zapowiadała się cudownie, miała bardzo dużo pączków. Teraz wygląda jak kupka nieszczęścia.
Dziękuję za pamięć i wsparcie. Niestety u mnie jest gorzej niż zakładano. Już byłam na sali operacyjnej, stres nieziemski. Tam lekarz sprawdził moje węzły chłonne głowicą, która jest na sali operacyjnej i było źle. Jeśli by usunął wtedy oba guzy i wszystkie węzły chłonne mogłabym mieć problemy z prawą ręką. Stwierdził, że byłabym okaleczona. Zaproponował najpierw chemię, a później dopiero operacja. Muszę powtórzyć trzy biopsje, usg, rezonans i badania krwi. To wszystko strasznie długo trwa, ale ostatnie badanie mam 14V. Na dodatek przyplątało mi się kolejne choróbsko i muszę łykać dodatkowych 5 tabletek. Wyścig z czasem i walka o sprawność trwa.
Dobrze, że chociaż u Ciebie wynik nie jest zły
W zimie też co jakiś czas trzeba rojniki podlać jak nie ma mrozu. Podlej je teraz z jakąś gnojówką, albo z innym nawozem.