Bożenko, ja Szydłów bardzo lubię, to moje dzieciństwo i samodzielne odkrywanie ruin, zapadlisk, dziur, murów, jaskiń, nawet na zabytkowej bramie byłam raz, ale pamiętam, że się bałam. Zwracam uwagę na piękne , stare rzeczy, one są nie do podrobienia. W Szydłowie dużo jest takich perełek. Mam kolejne wydziergane swetry, ale nie obfotografowane.
Ewo piach szybciej się nagrzewa, to i rośliny szybciej startują.
Kolejny sweter skończony, tył to lustrzane odbicie przodu. Dobry skład 80% mohair i 20% jedwab.
Dziękuję za pamięć i wsparcie. Niestety u mnie jest gorzej niż zakładano. Już byłam na sali operacyjnej, stres nieziemski. Tam lekarz sprawdził moje węzły chłonne głowicą, która jest na sali operacyjnej i było źle. Jeśli by usunął wtedy oba guzy i wszystkie węzły chłonne mogłabym mieć problemy z prawą ręką. Stwierdził, że byłabym okaleczona. Zaproponował najpierw chemię, a później dopiero operacja. Muszę powtórzyć trzy biopsje, usg, rezonans i badania krwi. To wszystko strasznie długo trwa, ale ostatnie badanie mam 14V. Na dodatek przyplątało mi się kolejne choróbsko i muszę łykać dodatkowych 5 tabletek. Wyścig z czasem i walka o sprawność trwa.
Dobrze, że chociaż u Ciebie wynik nie jest zły
W zimie też co jakiś czas trzeba rojniki podlać jak nie ma mrozu. Podlej je teraz z jakąś gnojówką, albo z innym nawozem.
W ogrodach majowych szaleją tulipany, u mnie już żonkile kończą kwitnienie powoli. Pierwiosnki pięknie przyrastają i kwitną, uwielbiam je. U mnie te ostatnie przymrozki zmroziły pąki glicynii. Zapowiadała się cudownie, miała bardzo dużo pączków. Teraz wygląda jak kupka nieszczęścia.
Dziękuję za wsparcie, ja staram się podchodzić z pozytywnym nastawieniem do problemu, tym bardziej jak nie mam na coś wpływu. Za miłe słowa ślicznie dziękuję. Kolejny sweterek na ,, koło domu,,
Mirko nic nie poszło do przodu, a wręcz cofnęłam się z leczeniem. Opisałam co zaszło w odpowiedzi do Margo2 powyżej.
W ogrodzie maj wygląda pięknie, trochę przymrozki poniszczyły rośliny, ale najbardziej ubolewam nad glicynią, bo zapowiadała się rewelacyjnie.
Dziękuję za pamięć i wsparcie. Niestety u mnie jest gorzej niż zakładano. Już byłam na sali operacyjnej, stres nieziemski. Tam lekarz sprawdził moje węzły chłonne głowicą, która jest na sali operacyjnej i było źle. Jeśli by usunął wtedy oba guzy i wszystkie węzły chłonne mogłabym mieć problemy z prawą ręką. Stwierdził, że byłabym okaleczona. Zaproponował najpierw chemię, a później dopiero operacja. Muszę powtórzyć trzy biopsje, usg, rezonans i badania krwi. To wszystko strasznie długo trwa, ale ostatnie badanie mam 14V. Na dodatek przyplątało mi się kolejne choróbsko i muszę łykać dodatkowych 5 tabletek. Wyścig z czasem i walka o sprawność trwa.