Oj Mariolka, ja mam tylko kilka parapetów bo mogę trzymać tylko w zamykanych pokojach (kot). Moja naparstnica też byle jaka. Dwie tacki napikowane ale nie wiem czy coś z tego będzie. No cóż, takie są eksperymenty- nie zawsze się udają. Widzę że stara sadzonka odbija więc może i raczy zakwitnąć i wtedy wysieję jak należy, ale tych jeszcze nie spisuję na straty choć widok przygnębiający. Tak teraz wyglądają:
A powiedz mi, ty siałaś też te czosnki co mi nasionka przysłałaś? Rusza coś? Chłodziłaś je? Bo ja od razu wysiałam, przykryłam i na balkon na chłodzenie. Zastanawiam się czy tyle chłodu im wystarczy? Zabrać je już do ciepła? Jak myślisz?
A, no i karczochy jak zwykle byle jak mi wzeszły: 2 siewki na 12 nasion czyli standard u mnie. Może zeszłoroczny przezimował chociaż. Trzeba go było kosiarką nie potraktować
Najpierw Mąż przegrabił trawę, potem posypałam nawozem, zrobiłam kanciki i uzupełniłam korą. Roślin prawie nie widać, czekam aż wszystko wyjdzie i się zazieleni
A dziś Zuza postanowiła sie ze mną zaprzyjażnić ... Od dawna już nie uciekała na nasz widok , a nawet jak zbliżyłam do niej twarz na jakieś 30 cm to ona tylko okiem łypnęła co ja tam wyprawiam i spała se dalej .. Ale dziś..szła sobie spokojnie a ja położyłam rękę...i patrzę..a ona spojrzała ..i wlazła żałujcie ,że mnie nie widzieliście..w jednej ręce jaszczura w drugiej aparat w futerale ... Wogóle to tak klęczalam chyba z 10 min , bo Zuzie sie bardzo na mojej łapie spodobało i złazić nie miała zamiaru jak byście widzieli wypiętą na kolanach babę klęczącą na tarasie...ajjjjjj ??? a to tylko jaszczurka