Moje lilaki posadziłam obok siebie. Początkowo rzeczywiście rosną niezbyt szybko, ale potem mocno przyrastają, to duże krzewy.
Jesienią posadziłam odmianę z błękitnymi, pełnymi kwiatami, dostałam od znajomej, nie wiadomo jak się nazywa, ale jest spektakularna. I ma pąki kwiatowe na jednej gałązce.
Polecam Wam też lilaki ottawskie, węgierskie, kwitną po zwykłym "bzie" a pachną mocniej. Wyglądają np. tak:
Tutaj jeszcze raz od zielonej żuraweczki Kimono, następnie Cajun Fire i Apricot
Większa ilość od lewej Caramel, Obsidian, Southern Comfort, Hercules, Beaujolais, Sashay, Rio, Midnight Rose. Jak tak patrze na te żółte żarówy to aż mnie trzęsie, na szczęście jesienią wywaliłem
Wstawię kilka kontrastowych zestawień żurawek. Tak swoją drogą myślałem, że mam więcej takich zdjęć, a okazuje się, że straszna bieda w tym sezonie muszę bardziej na to zwrócić uwagę
Avatarkowa Georgia Plum i żółta(limonkowa) Gaugin
Pierwsza pomarańczowa Ginger Peach, Kira Emerald Green, Binoche
Od lewej: Żuraweczka Cooper Cascade(płożąca), Kira Emerald Green, żuraweczka Craked Ice
To bardzo miło się czyta, takie słowa, Mariolu i bardzo się cieszę, że czasami mogę być odbierana jako ta, która ma wiedzę o roślinach
Im więcej ich w ogrodzie tym i doświadczeń też więcej.
Kupiłam dzisiaj dwie cebule martagonów (drogie jak diabli, dlatego kupiłam tylko dwie), sezon zakupowy otworzyłam!
Co do zdjęć z ubiegłego sezonu, to mogę pokazać jeszcze zawilce japońskie, hortensje i trawy. Reszta to już teraz musztarda po obiedzie Każdy czeka na wiosnę.
Odnawiam zawilce w ogrodzie, padły mi kilka lat temu.
To takie jednorodne nasadzenia, na zboczu same hortensje bukietowe.
Ewa to jest kapliczka którą wykonał artysta Jerzy Martynów. Przy głównej drodze rosły wielkie topole ktore kilka lat temu zostały ścięte. Jeden z pni został wykorzystany własnie tak przez artystę.
co jest w środku
drewniana figura Jezusa którą wyrzeźbił przyjaciel artysty niestety już nieżyjący
a to miejsce do popisu dla mnie
Nad New Dawn też dumam. Dumaliśmy razem z autorem nad tą różą i rozmiarami, dał mi wolną rękę, ale widzę że chciałby wielką różę więc Lykkyfund spadający z daszku może będzie ok.
Miałam obie te odmiany i już nie mam. Michel Buchner był dla mnie zbyt bladolilowy i zamieniłam go na bardziej wyrazistego Ludwiga Spaetch'a.
A Krasawica Moskwy jest przecudna i niestety, dwa razy sadzona, dwa razy zamierała, mimo ze obok rosną dwie inne odmiany. Widocznie źle zrobiłam, że upierałam się na sadzenie w tym miejscu. Pozostało mi na razie wspomnienie:
Sanki kosmiczne, jeszcze takich nie widziałam , fajnie, że można popychać widzi sie wtedy pasażera, a jak sie ciągnie za sobą to mozna niezauważyć jak pasażer spadnie Super
Zaczynając od furtki.
Przy siatce tuje smaragd... po całości, do końca.
Duże koło to stożek.
Najlepszy byłby cis.... ale takiego wielkiego pewno nie kupisz bo to kosmiczne pieniądze kosztuje... możesz mniejszy i czekać lub świerk jakiś ciąć. To wcale nie jest trudne.
Mniejsze kółka to kulki i stożki.
Podsadzić jak już pisałam.... czym co Ci się podoba...ale to można na końcu wybrać.
Dalej jest wąsko... więc może same miskanty.
Dalej różaneczniki a przed nimi wypełniacze.
I na końcu myślałam żeby dać te sosny i pod nimi wrzosy i wrzośce....ale nie wiem czy sosny trzy się zmieszczą.
Musisz mi napisać jakie to sosny. Znajdę jak wielkie rosną
A mnie się marzą takie wielkie okna - podobne widziałam chyba u Ciebie i u Bogdzi Mimo tego, że nie mam małych, to jesienią i zimą wolałabym w domu więcej światła. Taras przydaje się podczas niewielkiego deszczu i wtedy rzeczywiście nie trzeba się przejmować, że kawałek dalej leje jak z cebra. Gdy deszczowi towarzyszy zachodni wiatr i deszcz zacina, to na taras i ogród można tylko popatrzeć z zewnątrz a to też miły widok
Nie mam czasu cieszyć się nowym nabytkiem, bo mam gości
Ale mam zdjęcia z mojego starego aparatu. Taka rzeźba powstała wczoraj w moim ogrodzie Dzieło mojej córki