Przy tych wiosennych porządkach idziemy o krok za daleko.. Ale kto bogatemu zabroni? Jak masz chęć poodkurzać trawnik, to żadna siła na ziemi i w niebiesiech cię nie powstrzyma .
I stan na dziś: trawka położona, paskudny tymczasowy płotek w końcu rozebrany.
Do zrobienia: pomalowanie betonowego płotu oraz docięcie, zaimpregnowanie i zamontowanie niskich drewnianych płotków oraz wysypanie odkrytych miejsc korą.
To nie koniec prac w przedogródku. Wsłuchujemy się w głosy misji dyplomatycznej naszych czteronogich rezydentów:
I zamawiamy takie coś:
Życie to sztuka kompomisu. Nie jestem zwolennikiem takich sztuczności, ale niestety wielokrotne próby założenia i utrzymania trawnika w tym miejscu spełzły na niczym. Co roku na wiosnę trawa wygniwa, robi się bajoro, a to co zostaje, jest wydrapane przez biegajace psie pazurki. Rozważaliśmy różne możliwości, ale ta była najtańsza i najpraktyczniejsza.
Teściowie podejmują trudną decyzję o usunięciu jednego ze starych orzechów: względy bezpieczeństwa, doświetlenia pozostaych roślin, optycznego powiększenia przedogródka oraz czysto praktyczne, czyli koniec z męczącym wybieraniem liści i osłonek orzechów ze żwirku.
Na koniec został tylko peryskop, który wkrótce również pogrążył się w niebycie:
Następnie przyszedł czas na obsianie wyskokich skrzyń, na pierwszy ogień same klasyki, czyli marchew, pietruszka, rukola, szpinak, bób, rzodkiweka i dymka:
Potem przyszedł czas na przycinanie hortensji, odkrywanie posadzonych jesienią cebulowych oraz innych budzących się po zimie roślinek, a także postawienie płotków zasiekowo-antypsowych i generalne porządki na rabatch. Najważniejsza sprawa- wystawienie bujaków na zewnątrz, żeby sobie przycupnąć i chłonąć energię ze słonka .
28 luty zaskoczył nas pierwszym przyjemnym słoneczkiem, a cudna pogoda utrzymywała się w kolejnym tygodniu, zatem dezercja z pracy przy komputerze na poczet tej ogrodowej była nieunikniona.
Na początku zeszłego miesiąca coś już człowieka tak wierciło w środku, że trzeba było odpalić stoliczek rozsadowy. 8 lutego jakieś pierwsze mikrolistki wyskoczyły spod ziemi, tak że baklcyl ogrodowy zaczął dawać o sobie znać:
Rozkręcał się dosć skromnie, ale już 22.02 pojawiły się papryczki ozdobne Shu Variegata, selery naciowe, pietruszka i zielone wąsy szczypiorku--> fajnie jest móc coś zielnego skubnąć na kanapkę .
Aniu, Bożenko- chyba jesteśmy już coraz bliżej takich widoków, u nas wiosna wyściubiła nosek spod zimowej kołderki całkiem z przytupem, mam nadzieję, że Was (wszystkich) też słonko rospieszczało ostatnimi czasy .
Bożenko- ja z kolei jestem pełna zachwytu i podziwu nad wszystkim, co wychodzi spod Twojej uzdolnionej rączki .
A skoro o wytworach manualnych mowa, to pochwalę się kilimem ćmowym, który zrobiła mi na urodziny najmłodsza z mych siostrzyczek (pasuje do plastrów drewnianych z ćmami na przeciwległej ścianie) oraz rzeżbami z modeliny tej trochę starszej (modelami były rezydujace u nich kociaki):