Jeżeli chodzi i gorczycę i nornice to będę mogła coś więcej powiedzieć wiosną bo siałam ja jesienią. Cebulki, które tam posadziłam przeżyły nie zostały pożarte bo już nieśmiało wychodzą. Zobaczymy, trzeba szukać sposobu na te gryzonie. Masz piękny ogród.
Dziękuję Danusiu.
ten z lewej miał taką jedną gałązkę bardziej zwiędniętą, która została usunięta na jesieni. Patrzę na te zdjęcia i wydaje mi się że widzę następną.
Ten z prawej zwiędnął po całości. Gałązkę przekrawałam na jesieni. Była w porządku.
Trzeciego "zwiędniętego" przesadziłam na jesieni w inne miejsce, ale bez zmian.
Witam u siebie w wątku
Prawdziwie podziwiam Cię, że potrafisz z nasadzeniami tak zdecydowanie postępować.
Zdarza mi się czasem wyrzucić na kompost jakieś rośliny.
Ale po jakimś czasie, skruszona, idę je odzyskać i upycham znowu w ziemi.
Łatwo mi tak postępować, bo ja mam trochę inny areał.
A co do hortensji. Akurat tę odmianę dostałam w ramach wymiany.
Jej ofiarodawczyni mieszka w Siemiatyczach i jest naprawdę zakręcona hortensjowo. Nie pamiętam ile to olbrzymich donic z hortensjami przechowuje zimą w pomieszczeniu. Ale jest to liczba znacząca.
A co do kwitnienia. Ostatnio są takie zawodne, ponieważ im nie tyle szkodzi mróz, ile późnowiosenne przymrozki. Oby w tym roku nie było powtórki.
A tę poniżej kupiłam jako zupełnie inną. Byłam strasznie zła na sprzedawcę, ale warto mieć ją w ogrodzie.